Kokota - pisała jakiś czas temu, że ma kiepski dostęp do neta, a co do anarien to też się martwię ... mogła chociaż wyjaśnić w dwóch słowach dlaczego nie ma
co do prywatnych położnych to ja bym wykupiła ... nie dlatego, że jest taka moda tylko dlatego, że czuję taką potrzebę. Moim zdaniem akurat porównanie do szkoły było jak najbardziej trafne. Położna na dyżurze ma pod opieką kilka rodzących więc oczywiste jest, że każdej z nich może poświęcić tylko część swojego czasu, nie miałaby czasu na lepsze poznanie rodzącej i jej potrzeb ani na indywidualne podejście do każdej z nich. Nie mówię, że położna z dyżuru będzie "gorszą położną" ale tak jak są różne dzieci tak i są różne kobiety i dla niektórych świadomość tego, że położna jest na każde ich zawołanie, a nie akurat w momencie kiedy nam jest potrzebna (nawet jeśli to jakaś irracjonalna potrzeba) inna położnica ma drugą fazę i położna jest u niej non-stop, jest warta tych pieniędzy. Poród to bardzo indywidualna sprawa i cieszę się, że teraz jest tyle możliwości a nie tak jak za czasów naszych mam, trakt porodowy, łożka oddzielone parawanami, leżymy i rodzimy ...