• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2010

Paulinka:) super by było jakbys zaglądała częsciej...
ja też muszę się przymierzyć do spakowania torby do szpitala, tym bardziej że u mnie szybszy poród bardzo prawdopodobny, ale jakoś nie mogę się zebrać...cały czas odsuwam od siebie tą myśl...chyba boję się, że jak spakuję torbę to może się zacząć hehe

a co do skurczy łydek...to magnez kochana jakiś łykasz?
 
reklama
aduska - tak, biorę magnez B6... Myślę, ze będziesz spokojniejsza jak powolutku będziesz kompletować torbę... Też się troszkę boję i każdego dnia myślę o porodzie... Niech cię zmotywuje myśl, że jak przypuszczalnie zacznie się za kilka dni (tfu tfu) to będzie jedna wielka gonitwa co masz a co nie :) Ja sobie zrobiłam liste rzeczy, które będą mi potrzebne i wg tego systematycznie skreślając spakowałam torbę. Nawet jeśli czegoś nie będzie to zawsze mąż dowiezie :)
 
Dziewczyny nie chce nikogo straszyć, ale mi po 50 g wyszedł super wynik. Ale mój gin czasem jest nadgorliwy i kazał mi zrobić 75 g. No i po tym wyszło gorzej. Skierowanie do poradni. Cukrzyca to jeszcze nie jest tylko nieprawidłowa tolerancja glukozy, ale dietka i skierowanie do poradni diabetologicznej. Tak że uważajcie ze słodkościami ;)
 
Hej wszystkie brzuszki!
Nie zdążę was nadrobić, z góry przepraszam, może znajdę trochę czasu.
Od środy jesteśmy w szpitalu...
Jak pisałam z kasiazar na wątku słodkie w środę, potem miałam wizytę u gin w sprawie mojego cukru ....nie dojechałam niestety.
Wylądowałam na oddziale metabolicznym w Krakowie z cukrem 13mg/dl, przy takim podobno już się zapada w śpiączkę...
Nie pamiętam za bardzo co się działo, po prostu zasypiałam na stojąco...
Całe szczęście że wtedy akurat nie byłam sama w domu, bo z reguły jestem sama...
Leżę na oddziale męskim, bo na kobiecym już miejsc nie było, o warunkach też nie napiszę, bo w pokoju mieszkam z 90-cio letnią babcią, która całą noc potwornie kaszle i pluje, i nie będę opisywać pozostałych rzeczy które wyprawia... dramat jednym słowem.
Dietę mam, insuliny nie, dają mi 7 posiłków dziennie, ostatni o 23. Cukier mam mierzony co godzinę, nawet w nocy.
Miałam konsultację ginekologiczną, szyjka skrócona o 40%, i rozwarcie na dwa palce, a jeszcze tydzień temu na wizycie wszystko było ładnie...
Leoś waży 2000 g, ułożony główkowo podłużnie, łożysko przodujące.....

Mam nadzieję że wszystkie w dwupaku, i trzymacie się dzielnie!

Pozdrawiam!!
 
Amerie a to Ci się paskudztwo przytrafiło. Dobrze że nie byłaś sama bo raz byłam świadkiem takiej spiączki cukrzycowej i nie jest to nic przyjemnego.
Szkoda że warunki szpitalne masz jakie masz... trzymam jednak kciuki żeby unormowali Ci cukier jak najszybciej i zeby z szyjką i rozwarciem było ok, bo jeszcze nie czas na Leosia. Trzymajcie sie dzielnie oboje!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry