reklama

Listopad 2010

Pocieszę was w temacie chrztu. Ja i mój mąż jesteśmy różnych wyznań, więc jego rodzice naciskają na chrzest w ich wierze, a moi nie wyobrażają sobie chrztu w innej niż katolicka. Do tego wszystkiego koronnym argumentem moich jest to, że przecież mieszkamy w PL (i w ich mniemaniu spędzimy tu całe życie), więc jak dziecko nie będzie katolikiem, to będzie miało przekichane. Natomiast koronnym argumentem teściów jest to, że w tej rodzinie jeszcze nie było mężczyzny - niekatolika i skoro nasz syn będzie kontynuował gałąź rodziny to musi też kontynuować wiarę. Tak więc nie martwcie się wyborem chrzestnych, przynajmniej nie macie dylematu w jakiej wierze ochrzcić ;-)
A żeby nie było my jestesmy zgodni w tym temacie, to tylko nasze rodziny mają strasznie dużo do powiedzenia :-D
 
reklama
Boziu ale macie się z tymi teściami i różnymi zdaniami na temat chrztu :no:.
Ja to chyba naprawdę mam dużo szczęscia. Nikomu do głowy nawet nei przychodzi żeby cokolwiek sugerować na temat tego kiedy chrzest, kim mają byc rodzice chrzestni itd. Ja z moimi teściami mam super kontakt a z teściową to bardziej taki przyjacielsko-koleżenski :-).
Z mężulkiem bardzo chcieliśmy zrobic chrzest w Boże Narodzenie ale to nie wchodzi w gre bo wszyscy musieli by zostawic swoje rodziny i przyjechac do Wrocka. A tu niestety jestesmy sami :-(. Więc chrzest zrobimy w styczniu:-).

Anbar a Tobie nie zazdroszczę sytuacji. Ciężki orzech do zgryzienia. Dobrze , że Wy rodzice się zgadzacie. Bo przecierz to najważniejsze :tak:
 
A ja nie wiem jak u mnie ze chrzcinami...Ja bym synka wogóle nie chcrzciła, wolałabym żeby sam kiedyś sobie wybrał wiarę. Rodzina z mojej strony też bez nacisku. Natomiast mojego M. rodzina pewnie by się dziwiła jak to tak bez chrztu, chociaż teściowa zna moje zdanie na ten temat... Ja powiem tak... jak mam synka chrzcić jako katolika to muszę to później kontunuować i wychowywać jak katolika...Wiec jak moj M. będzie naciskał to mu powiem, że jasne nie ma sprawy, ale niech to n ie będzie tylko 'tradycja', tylko zoobowiązanie, więc niech się wywiązuje....
Zycie zweryfikuje:)
 
Wróciłam. Materacyk będzie kokosowy :)

Co do teściów - no to macie naprawdę ciekawie. Moi są super, do niczego nie przymuszaja i nawet jeśli początkowo mają inne zdanie na jakikolwiek temat, to jeśli my wypowiadamy się inaczej to zawsze ostatecznie nas poprą.
Co do chrzcin (M jest bardzo wierzący) to specjalnego dylematu nie mamy. Ochrzcimy małą w okolicach wielkiejnocy (o ile wtedy się chrzci;p) oboje mamy siostry, wiec matką zostane jedna z nich a ojcem mąż którejś (ostatecznie obie bedą odpowiedzialne za pamiętanie o urodzinach i prezenty;)
Chociaż osobiście uważam, że chrzestnych powinno sie wybierać z tych bardziej lubianych w rodzinie, ale niekoniecznie najbliżsych. Ja mam 3 chrześniaków. Dwoje z nich ma urodzny na poczatku stycznia, więc wigilia i nowy rok powalają mnie na łopatki, zwłaszcza że chłopaki maja też rodzeństwo.. Przy każdej wizycie jakiś gift... o pomimo calego wyróżnienia i wszelkich innych superości związanych z byciem chrzestnym dość uciążliwe. Czasem po prostu przecież nie ma się czym podzielić.

Btw, kupiłam dziś Haneczce ciuszki na wyjście ze szpitala (białe). Dowiedziałam się przy okazji, ze najpierw zakłada się koszulkę, potem śpiochy, a na koniec kaftanik... Przyznam szczerze, że do tej pory koszulka i kaftanik były dla mnie substytutami ;)
 
Pocieszę was w temacie chrztu. Ja i mój mąż jesteśmy różnych wyznań, więc jego rodzice naciskają na chrzest w ich wierze, a moi nie wyobrażają sobie chrztu w innej niż katolicka. Do tego wszystkiego koronnym argumentem moich jest to, że przecież mieszkamy w PL (i w ich mniemaniu spędzimy tu całe życie), więc jak dziecko nie będzie katolikiem, to będzie miało przekichane. Natomiast koronnym argumentem teściów jest to, że w tej rodzinie jeszcze nie było mężczyzny - niekatolika i skoro nasz syn będzie kontynuował gałąź rodziny to musi też kontynuować wiarę. Tak więc nie martwcie się wyborem chrzestnych, przynajmniej nie macie dylematu w jakiej wierze ochrzcić ;-)
A żeby nie było my jestesmy zgodni w tym temacie, to tylko nasze rodziny mają strasznie dużo do powiedzenia :-D
Anbar, u nas był slub kościelny mimo różnych wyznań. Tylko, że moje wyznanie to wyznanie Twojego męża. Dzieci są wyznania rzymskokatolickiego.
 
do dziś również myslałam, że mam tylko kaftaniki, hheehe, ale nie! Te takie bluzki na zakładkę z 1 napem na ramieniu to niby koszulki zakladane pod śpiochy, a te bluzki rozpinane z przodu na guziki luba napy to kaftaniki ;) hm.
Czuję, ze jeszcze wiele przede mną ;)

Ha czyli ja mieć koszulki a nie mieć kaftaników :szok::-D
Trza dokupić i to prędko....
Brzuch mnie boli jak nie wiem a mi tak do żartów i śmiechu że zastanawiam się czy wszystko ze mną w porządku :-D:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry