Hej dziewczyny!

Spełniam prośbę Sylki i piszę co tam u mnie słychać, bo dawno mnie tu nie było :-)
Więc po kolei - oczywiście najpierw muszę się pochwalić - wczoraj obroniłam się na Wydziale Nauk Społecznych UWM i zostałam oficjalnie licencjonowaną Panią Pedagog

też przez to ostatni czas był dla mnie dość zwariowany i czasu na forum za bardzo nie miałam.
Oliwka grzecznie siedzi w brzuchu i ciągle daje o sobie znać, następną wizytę mam 15.10, a dwa tygodnie temu (31tc) ważyła 1402g. Moja cukrzyca dała sobie spokój i glukoza jest w normie. Oczywiście cały czas się pilnuję i ograniczam słodycze itd. Nie zanosi się, że córeczka wyjdzie wcześniej, bo szyjka długa i zamknięta na trzy spusty ;p Ja czuję się w miarę dobrze, chociaż dolegliwości III trymestru przestają się ze mną cackać i 'zakolegowałam się' ze zgagą, która codziennie, a nawet parę razy dziennie, daje o sobie znać. Bardzo szybko się męcze i moja koordynacja ruchowa spadła w dół. W dodatku moja kochana córa od paru dni dzielnie ciśnie główką w mój pęcherz, w efekcie czego latam sikać po parę kropelek co 5-10minut.
Dzisiaj z moim narzeczonym i bratem robiliśmy przemeblowanie w pokoju, bo naszła mnie wizja i włączył się mi w końcu syndrom wicia gniazda. Czekamy tylko na wypłatę, żeby kupić łózeczko (mieliśmy dostać od znajomych, ale już dałam sobie spokój z czekaniem, bo ile można się przypominać...) i wszystko będę dopinać na ostatni guzik. Oczywiście na pewno to udokumentuję i wrzucę zdjęcia.