Przepraszam, że się tak wtrące, podczytuje Was od jakiegoś czasu, jestem mama dwóch dzieczynek (wrzesień 2012 i listopad 2015), mam ten sam problem co
Malaja, moja młodsza też słabo przybiera, w pierwszym miesiącu życia przybrała 1 kg na samej piersi więc super, bardzo mnie to podbudowało bo przy pierwszej córce od poczatku byly problemy z KP, w nastepnym miesiącu przybrała 500 gram, juz mniej i zaczełam sie niepokoić bo w moim odczuciu wszystko szło sprawnie, Malutka nie dawała żadnych oznak głodu, ładnie spała, tylko bardzo mało sikała i widać było że zwolnila z przybieraniem, (budziłam ja tez dodatkowo 2 razy w nocy na karmienie) ale pózniej przez kolejne 5 tyg przybrała tylko 300 gram, jest między 3 a 5 centylem

poszłam od razu do lekarki, kazała odciagac i spr ile wypije z butelki, moje odciaganie konczylo sie na ok 20 ml w ciagu 30-40 min, stosowalam metode 7-5-3, piłam herbatki, łuske kakaowa na podkręcenie laktacji i dalej kiepsko. Mam wrazenie ze jedząc z piersi wyciąga więcej. W pt robilam badania, mocz i krew, zdecydowałam sie wprowadzic jeden stały posilek MM. Od srody dostaje 120 ml raz dziennie, zjada chetnie cala butelke, zaczeła wkoncu wiecej sikac, bo wczesniej pampersy byly prawie suche. Zrobiła się też taka "żywsza". Prawdopodobnie wyciagała niewielkie ilości pokarmu, jej organizm się do tego przyzwyczail, do tego wypijała sam wodnisty (po odciagnieciu nie oddziela mi sie wartwa "tłuszczu") Zależy mi na KP ale w naszym przypadku chyba powoli dobiega końca, sama nie wiem co robic, widze ze wprowadzenie MM jej słuzy, tylko na niekorzyść piersi, zaczyna się przy niej zloscic bo jej chyba nie wystarcza, odkad ma jeden posilek MM zwiekszyl sie jej apetyt, staram sie ja jak najczęsciej dostawiac ale od wczoraj musze dodatkowo sporadycznie dokarmic. Wiem ze KP jest lepsze ale nie wiem juz jak o nie zawalczyc, ona zaczyna sie przy piersi zloscic i meczyc, mnie tez to stresuje, że musze siegac po MM, a do tego jest starsza 3,5 latka która jest ze mna w domu (nie chodzi do przedszkola) i nie mam serca ja jeszcze dodatkowo "zbywac" i "odprawiac" bo podkrecam laktacje, poza karmieniem, usypianiem, spacerowaniem, i ogarnianiem domu. Ona jest bardzo żywiołowa i tez absorbująca i nie chce zeby sie poczuła mniej ważna. Ogolnie bardzo dobrze przyjeła siostre, ale ma momenty, ze chodzi ze spuszczona glowa bo nie jestem jej w stanie poswiecic tyle uwagi ze wzgledu na młodszą co kiedys. I tez mi mówiono, że dzieci na piersi maja taki urok, że mniej przybierają, ale jak stwierdziła lekarka nie az tak słabo. W naszej sytuacji chyba bedzie lepsze wprowadzenie MM, ale boje sie ze to tak szybko pojdzie, mam nadzieje ze chociaz do poł roku uda mi sie dociagnać jeszcze karmienie piersią.
I co do dokarmiania to lekarka mi kazala po tym jak przybrała 500 gram przez miesiąc, ale sie uparłam, że nie. Przystawiałam częściej ale nie zabardzo chciała, budzilam w nocy to wtedy cos podjadła (niewiele) bardziej była zainteresowana spaniem niż piersią. Myślałam, że to przyniesie jakiś lepszy efekt, a okazało sie wręcz przeciwnie. Mysłałam ze to kryzysy laktacyjne, skoki rozwojowe, srednio wierze w "nietresciwy pokarm" a jednak coś jest nie tak. Mam nadzieje, że u Ciebie Malaja będzie lepiej niz u nas. Pozdrawiam