Po całym dniu pisze na raty hehe.
Jutro mija trzy tygodnie jak tu jestem. Mam juz czwarta z kolei współlokatorkę. Pierwsze dwie to była masakra, dobrze ze nie zabawily tu długo. Moze ze dwa zdania z tamtymi zamienilam. Teraz mam fajna dziewczynę i poprzednia tez była mega sympatyczna, wreszcie jest z kim porozmawiać.
Ivi współczuje. Dopiero co przeżywałam to samo. Wkurzalam sie, ze jestem w szpitalu, bezsilna, a mały ponad 39 stopni gorączki. Moj zielony jesli chodzi o takie sprawy typu co wtedy podac, co gdzie jest, jak zbić gorączkę. Byłam juz bliska wypisania sie na własne żądanie,m. Dwie noce na telefonie, moj prawie nie spał bo cieżko było zbić gorączkę. Na szczescie juz dobrze, tatuś dał radę.
Ivi zdrowia dla córeczek.
Co do położnych to ode mnie z przychodni byłam nastawiona na kilka wizyt, a jak sie okazało na jednej sie skonczylo. Ale ja tez jakos specjalnie nie czuje potrzeby ja widzieć. Ja jestem ten typ co lubi samemu do wszystkiego dojść, sama wszystko ogarnąć i zrobic.
Gaga spokojnie nawet jak zerwał jeden szew to nic mu nie bedzie, nie poprawia sie tego, samo sie zarosnie. Skoro dostał do szwu pyskiem to znaczy ze lekarz dał Ci zły kołnierz. Postaraj sie jednak cos mu zalozyc zeby nie miał mozliwosci lizania tej rany, bo to dla jego dobra - szybciej sie zagoi. Przez 15lat hodowałam psy, przeszłam przez mnóstwo psich operacji, wiec zaufaj mi, wiem co mowię. Kilka dni i psiak zapomni ze nie ma jajek. I gdybys mu przemywala ranę to pamiętaj zeby zawsze ja osuszyć.
Mikagros ałłuuuaaa, ojej współczuje oparzenia [emoji17]
Princeseczka u mnie codziennie pytają czy zrobiłam 2. Także maja pełny spis moich 2 od trzech tygodni [emoji3]
Po cc tez kilka dni nie robiłam i to była masakra. Po cc, wszystko mnie bolało kulo i ciągnęło, na kiblu nie siadam wiec mudialam zgięta w gorze, obolała i wcale nie było łatwo. Marzyłam zeby byc wtedy w domu, rozsiąść sie, nie spieszyć i nie mieć wrażenia ze zaraz ktos mi do tego kibla wparuje.
Pytałam dzisiaj ordynatora jak to ze mna bedzie. Czy bede miała cesarkę czy jak. Wiec powiedział, ze cesarka, ze dzisiaj z lekarzami o mnie rozmawiali i myślą o mnie. A jak poprosiłam o sprecyzowanie tego myślenia to powiedział, ze będziemy rozwiązywać za kilka dni. Niby czuje sie dobrze, cisnienie tez takie w miarę na lekach nie wyższe niz 145/85, ale wiem tez ze to sie moze w ciagu jednego dnia zmienić...ostatnio troche zaczęły mi stopy puchnąć. Myślałam, ze jedli chodzi o moje cc to raczej bedzie połowa listopada a nie przełom października i listopada.
Dzisiaj miałam USG, przepływy w porządku. Ale lekarka pytała sie czy pewna jest data OM i czy dobrze mi test obciążenia glukoza wyszedł bo dziecko o prawie miesiac wydaje sie większe.
Brzuch mam przeogromny, pielęgniarki mówią ze im az cieżko jak na mnie patrzą.
Sąsiadka z łóżka obok, chciała by cc, bo przy trzecim porodzie rozeszło jej sie spojenie i długo nie mogła normalnie funkcjonować. Teraz sie boi tego samego, tym bardziej ze juz ledwo co chodzi trzy tygodnie przed tp. Ale jej odmówili, powiedział ze to nie jest wskazanie do wcześniejszego rozwiązania przez cc.
Wiec chyba nie sa za bardzo skłonni do wcześniejszego cc i jakies podstawy do podjęcia tej decyzji w moim przypadku maja.
Jestem w 35tc, będzie syn[emoji7] tp29.11.2016[emoji4]