Wiecie co mam jakiś dołek...
Chciałabym móc się tą ciążą już tak w pełni cieszyć. Ale po doświadczeniu z listopada mam taką ogromną blokadę. W sercu cieszę się, ale boje się robić to "za bardzo"... Zalewa mnie ogrom miłości dla tego kiełkujacego ziarenka, ale tak strasznie się boję! Boje się,.że ta moja radość pęknie...jak bańka mydlana...
Mimo, że wewnętrznie czuję że tym razem będzie dobrze, nie mogę pozbyć się tego cholernego strachu! Na głos mówię, że nie mam na nic wpływu i muszę cierpliwie czekać i co ma być to będzie. Ale w środku czuję jak ogromnie mi zależy!!!
Do tej pory starałam się Wam nie smęcić nawet jak wpadały chwilowe dołki, bo myślę, że każda z nas nosi w sobie swoje lęki, ale w sumie z kim mam się podzielić jak nie z Wami! Kto lepiej zrozumie moje emocje jak nie inną kobieta w podobnej sytuacji...
Ciesze się, że jest takie miejsce gdzie możemy się wspierać
