Witajcie z rana!
Dzięki dziewczyny za wsparcie

Dziś wstałam z większym optymizmem

Poranek rozpoczełam od szarpania od zapachu antyperspirantu i cebuli. Ale nie zostałam pokonana


Gazy to moja zmora. Zaczęło się po ciąży z synem. Od tamtej pory hak wejdą mi pod jajniki to schodzę

Jeśli chodzi o Kawę to długo pałałam nienawiścią do tego "trunku"
Z czasem zaczęłam pić rozpuszczalną, albo z ekspresu. Ale to z meeeega dużą ilością mleka i cukru. Odkąd odstawiłam cukier w ciepłych napojach kawa nie przejdzie

Także teraz nie mam problemu. W zamian jestem herbatochokiczką.. i to najlepiej zwykły czarny erlgelrey. Teraz robię sobie bardzo słabą plus w pracy w wiekszosci przerzuciłam się na miętę. Jakoś trzeba sobie radzić
Życzę powodzenia. Oby ten czas do wizyty śmigał szybko!
Czekamy na wieści
Ja jestem z pod Warszawy, powiat Piaseczyński.
Ja dostosuje się do decyzji męża, kiedy On będzie gotowy i uzna, że to już czas.
Ja mam dwa terminy jeśli wszystko będzie ok:
1. Święta wielkanocne, bo będzie prawie 9tyg świeżo po USG(mam umówione 8tyg+4dni)
2.Maj To wg. Mnie termin "bezpieczniejszy" i myślę że może być przez męża klepniety. Nie wiemy tylko kiedy uda nam się zorganizować urodziny córki. Albo majówka, albo tydzień później... Jedyne co mnie w tym terminie gdzieś boli to świadomosc, że moje pojebane szefostwo będzie widziało wcześniej niż moja rodzina



Bo w pracy zamierzam powiedzieć zaraz po świętach.
Wogóle to już wewnętrznie mam stres przed poinformowaniem szefa i tego jak zareaguje... Ale mam też przy tym jakąś taką satysfakcję, że jebnę im z informacją w na bank Oni się tego nie spodziewają

Ale, żeby nie było tym razem dam im czas na znalezienie zastępstwa(to jest to co mi zarzucili jako nielojalność, jak przeszłam na L4 na samym początku ciąży. Bojąc się bostonka i rociaka w placówce)