IzaBK
potrójna mama
haha! ja spałam, bo pewnie rodzić zaraz będę, zgodnie z teorią koleżanki Maliny :-) Stres mnie zagnał do łóżka.. Po tym noszeniu skrzynek z pelargoniami nie czułąm się najlepiej, a musiałąm po południu pojechać do pracy jeszcze.. synia gardziołko boli, gorączka mu przeszła, więc to tylko zwykłe przeziębienie, ale wczoraj się bałąm jak cholera że jakiegoś wirusa przytargał. Ale nie, więc mogę dziś śmiało na spotkanie z Wami jechać :-) i nie pada nawet.. a od poniedziałku będzie ślicznie i sucho, bo się na wymianę opon umówiłam 

ale życzę Wam miłych pogaduszek:-)
A przez te mule na pewno do konca zycia zapamiętasz co jadlas w dzien porodu
Tak w ogole to czekamy na jakies smski jak uda ci się urodzić