reklama

Lutowe mamy 2021 [emoji7]

reklama
Ja na L4 zamierzam iść po powrocie znad morza. Przerywam urlop i przechodzę na L4. W pracy już zapowiedziałam, że nie wracam przez kolejne 2 lata. W mojej sytuacji jest to oczywiste, bo pracuję w szkole, gdzie mamy do czynienia z 800 osobami , oprócz tego w budynku głównym jest remont - jedne klasy uczą się z nieremontowanym skrzydlke szkoły a inne w budynku zastępczym. No i musiałabym jeździć z tymi moimi teczkami między budynkami. A poza tym nie wiedomo co z zakażaniami będzie... Chyba dobrze się składa. Miałam odpocząć i to jest ten czas dla mnie :)
 
Mnie się lekarz nie pytał o L4 na pierwszej wizycie i dobrze. Pytał tylko jak się czuje. Skoro nie mam bardzo uciążliwych objawów i nie dzieje się nic niepokojącego to nawet nie ma wskazań do zwolnienia. W pracy mam kontakt z ludźmi również chorymi, córka chodzi do żłobka, ale raczej nie jestem z tych przesadnie panikujących jeśli chodzi o wirusy. Na nic się nie nastawiam, wiem że jeśli przyjdzie czas żeby pójść na L4 to nikt mi nie będzie robił problemu.
 
Mnie się lekarz nie pytał o L4 na pierwszej wizycie i dobrze. Pytał tylko jak się czuje. Skoro nie mam bardzo uciążliwych objawów i nie dzieje się nic niepokojącego to nawet nie ma wskazań do zwolnienia. W pracy mam kontakt z ludźmi również chorymi, córka chodzi do żłobka, ale raczej nie jestem z tych przesadnie panikujących jeśli chodzi o wirusy. Na nic się nie nastawiam, wiem że jeśli przyjdzie czas żeby pójść na L4 to nikt mi nie będzie robił problemu.

Wiesz, że w czasie ciąży mamy bardzo obniżoną odporność i lepiej żebyś jednak pomyślała o L4 skoro mówisz, że mam w pracy kontakt z ludzkie chorymi 😱
 
Masz w pracy* miało być.

Nie trzeba przesadnie panikować żeby mieć świadomość, że koronawirus tak szybko nas nie opuści, a my będąc w ciąży jesteśmy idealnym kąskiem żeby się przyczepił do nas skoro nasz organizm jest osłabiony.

Wiadomo każdy robi jak uważa. Ja sama się zastanawiam czy mała pójdzie od września do żłobka skoro różnie tam mogło by być.
 
Mnie się lekarz nie pytał o L4 na pierwszej wizycie i dobrze. Pytał tylko jak się czuje. Skoro nie mam bardzo uciążliwych objawów i nie dzieje się nic niepokojącego to nawet nie ma wskazań do zwolnienia. W pracy mam kontakt z ludźmi również chorymi, córka chodzi do żłobka, ale raczej nie jestem z tych przesadnie panikujących jeśli chodzi o wirusy. Na nic się nie nastawiam, wiem że jeśli przyjdzie czas żeby pójść na L4 to nikt mi nie będzie robił problemu.
Ja w obecnej sytuacji nie będę ryzykować ze względu na to, że zbyt długo czekałam na ten cud. Sytuacja jest podwójnie trudna. Przy poprzedniej ciąży do 8 mc jeździłam na uczelnie... I na pewno nie jestem z tych przesadnie panikujących, ale ryzyko (jeszcze w moim wieku) jest zbyt duże.
 
Też wolę siedzieć na zwolnieniu. Teoretycznie pracuje ze zdrowymi ludźmi, ale kto wie z kim oni mają kontakt? Później się okazuje, że ktoś gdzieś coś i czekasz na wyniki, albo swoje, albo współpracowników. Niby wiesz, że nie masz objawów, minęło ileś tam dni, ale jednak czekanie na wynik to coś okropnego. W pierwszej ciąży pracowałam i to naprawdę dużo i ciężko, teraz przemawia przeze mnie egoizm. Nikt nawet nie powie dziękuję
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry