Dziś miałyśmy ciężki dzień. Mała koło 5 coś popłakiwała w łóżeczku ale to na śnie. Obudziła się 7:30 jakas nieswoja, płaczliwa, jak zawsze po mleczku bawi się zabawkami w łóżeczku a dziś ryk, na rękach ryk. Wzięłam ją do łóżka i zasnęła, nie zdarza jej się tak szybko po pobudce rano od razu zasnąć. Nawet nie chciało jej się rączkami ruszać tylko tak parzyła na mnie i zasnęła. Potem cały dzień była taka płacząca, nie chciała się bawić, nie mogłam jej odłożyć, chciałam ją na matę dać to aż się zanosiła. Na wieczór trochę jej się poprawiło, nawet się pośmiała. Ja nie wiem co to może być, pierwszy raz byłam tak bezradna. Dałam jej na noc przeciwbólowy i modlę się żeby rano wstała radosna