reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

a ja powiem tylko tyle, że w dniach takich jak dziś dociera do mnie jakim cudem jest życie, dzieci, zdrowie...
i staram się jak mogę każdym milimetrem mojego ciała, każdym zakątkiem duszy chłonąć wszystkie te momenty gdy jestem z dziewczynkami i mężem...
daleko mi do ideału, tak samo mojej rodzinie, są chwile że mam ochotę zaszyć się w kącie i olać wszystko...
ale dziś szczególnie doceniam to co mam... i chciałabym jak najdłużej o tym pamiętać, bez takich okoliczności przypominających :-(
 
reklama
A co do tych chumorkow...;-) to ja tez miewam kiepskie dni, ale tylko jak jestem w pracy, wszystcy klienci mnie wtedy denerwuja....nastukalabym kazdemu kto stanie mi na drodze.....ale jak zbliza sie koniec pracy to dostaje takiego pałera ze szok.....lece do domku do Julaska jak na skrzydlach......i po mimo tego ze jestem zmeczona a ona np. marudzi i tak ciesze sie ze ja mam.......BOZE JAK JA KOCHAM TEGO BRZDACA.....
I jak Wisieńka pisze chlone te chwile cala soba......zwlaszcza po takich wiadomosciach jak wczoraj:-(
 
Na to wygląda:tak:
Ja na nogach od 6 codziennie z wyjątkiem weekendów, kiedy moje dziecię daje mi pospać do 8:tak:
Do pracy na 7, a po drodze zawożę jeszcze Małgośkę do opiekunki.
 
reklama
Hejka babeczki-laseczki!Ale sie steskniłam!
Wróciliśmy wczoraj z wypadu do Szczecina i okolic(ale naklikałyście..:-Dprzez ten czas).Kuba dzielnie spał w obie strony,troche podziwiał przyrodę i słuchał muzyki,po prostu idealny towarzysz podrózy(właśnie przynosi mi buty,by iść na spacer:-D).Odwiedziliśmy multum znajomych,a Kuba świetnie sie zaklimatyzował i nieżle rozrabiał.
Śuper czas dla naszej rodzinki,mąż w pełni uczestniczył w opiece,więc normalnie wakacje miałam:-D
Jedyny minus,to fakt,że Kuba załapał jakieś przeziębienie:baffled:,w nocy musiałam mu dać nurofen bo miał temperaturę.:baffled:
No ale teraz szaleje na całego(i już mam koło siebie wszystkie buty z szafki:-D)
No a teraz sprzątanko,jak zwykle...:baffled::crazy::-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry