reklama

Lutóweczki 2008-wątek główny

Cześć Babulce!!!
Oj widzę że nie tylko ja miałam tej nocki problemy ze spaniem. U mnie to raczej problemy sądowo - budowlane ale nie będę Wam d..y zatruwać moimi problemami. Tak czy inaczej jestem nie wyspana chhoć przyznam szczerze że około 2 w nocy czytałam bb ale jakoś nie miałam weny nic napisać. Dziś też nie mam:-(. Sprzątałam cały dzień i zostało mi jeszcze nie mówię ile. Jutro czeka mnie przedpokój zawalony rzeczami dla młodego no i łazienka. A chhce też jutro choinkę ubrać bo w przyszłą sobotę mam zamiar piec ciasta. Będę piekła pyszny serowiec, makowiec, makowiec drożdżowy i rafaello. Dużo co nie ??:tak:Ale znając życie wszystko baaaardzo szybko zniknie. A jak nie to się zamrozi i bedzie na Nowy Rok.
JA mam ten sam termin od początku tzn od 1go usg tj 22 luty. Ale wg om to 26 luty. Znając życie i tak urodze wcześniej> Misiek wg usg miał się urodzić 3,4 marca wg om to mialo być 30 marca a urodził się 18 marca. Idąc tym tokiem myślenia to koło 10 lutego młody powinien byc na świecie. :-)
 
reklama
Cześć dziewczyny!:-D
Poranne sobotnie zakupy okazały się porażką na całej linii.:dry: Tłumy ludzi... coś strasznego!:growl:
Właśnie byli u nas goście... mała imprezka. Ale jestem zmęczona, się narobiłam... Na szczęście mają małe dziecko więc musieli wcześniej iść. Kręgosłup to mi pęknie.:nerd:

Co do terminu narodzi, to początkowo miał być 02 luty, później 24 no i 22 styczeń.

cloe - piszesz, że Twój mąż mało imprezowy... to zapewne nie zapoznaliście się na dyskotece?:-p
Wracając do bolących dłoni, to nie bolą mnie nadgarstki, lecz stawy w samych palcach.:baffled: Zobaczymy, co lekarz powie we wtorek.
lileczka - to dobrze, że mąż Tobie pomaga!:-) Chyba dojrzał do roli ojca po raz kolejny.:-p No i gratuluję udanej wizyty!:yes:
kropecka - jakoś wszyscy faceci tak mają, że jak jest jakaś impreza zakładowa lub mają ogólnie wychodne, to rzadko trzymają się ustalonych zasad.:baffled: Współczuję Tobie nieprzespanej nocy!:unsure:
Wcześniej, jak poroniłam i teraz, jak jestem w ciąży, to mój mąż bardzo się mnie sucha i dotrzymuje słowa.:-) Mam nadzieję, że tak zostanie...
Twoja teściowa, to prawdziwa zmora... Straszna indywidualistka.:dry:
Paty36 - masz rację, nie warto się na wszystko godzić... Choć czasami się zastanawiam, czy sobie nie zasłużył na spotkanie w męskim gronie? Ja też chcę się spotykać z koleżankami na kawce lub jechać na 2-dniowe "warsztaty" z pracy.:-D
Nawiązując do imienia, to nam się podoba Martynka, a wózek X-lander jest super!:yes:
ladan.ex.panna - bardzo się dla Was cieszę, że dzidzia duża i zdrowa, a co do daty, to i tak będzie jak malutka zachce...:wink:
Myyszaaa - ja już obrączki nie noszę od miesiąca.:sad:
moniczka72 - WITAJ!
agawa1 -
co za ambitne plany... sprzątanie, gotowanie i pieczenie. Podziwiam Cię kobieto!

Pozdrawiam Was wszystkie!
 
hEJ!
Tez mi pęka kręgosłup , narobiłam się trochę niby niewiele a jak na mnie o wiele za dużo!!Brzuch mi twardniał juz 4-5 razy!Na szczęście przechodzi.
Co do facetów to jasne,że ma prawo wyjść i wychodzi,ale teraz w moim stanie chyba może sobie odpuścić!A jesli już wyjdzie to piwinna być przyzwoita pora, bo przecież jest ojcem i mężem a nie wolnym elektronem , o kótrego i na którego nikt się nie martwi i nie czeka w domu.Samo czekanie to koszmar!
Z resztą ja wychodze z koleżankami i wracam o odpowiedniej porze.
 
Hej dziewczyny:-)
Wczorajsze zakupy dały mi w kość. Jescze dziś czuję się jak flak i tak jak piasała anna ajra ludzi tyle że szok.:shocked2:
Moniczka 72 witaj i pisz jak najczęściej:tak:
Anna ajra wyobraź sobie mojego poznałam na Piastonaliach Wpadł tylko na chwilę ...i tak się zaczęło:tak:
Co do wychodzenia naszych mężczyzn z domu to na pewno nie miałabym nic przeciw wyjściu na zakładową wigilie jak to w przypadku męża Kropecki ale za to jak się zachowa to dałabym mu popalić bo samo wyjście to jedno ale wyłączyć komórkę gdy z żoną może być coś nie tak to inna sprawa
Według mnie trzeba wypośrodkować Jeśli raz do roku zdarzy się wieczorne wyjście to niech się zdarzy gorzej jeśli takowe wyjscia są na porządku dziennym wtedy to już inna sprawa.
 
Hej!
Też co nieco wiem na temat późnych powrotów męża z imprez - na szczęście nie odbywają się często. U mojego M wigilia w pracy w środę ale podobno nie zakrapiana...zobaczymy...
Nasze ostatnie zakupu przedświąteczne odłożyliśmy na jutro albo na wtorek - mam nadzieję, że może będzie mniejszy tłok niż podczas weekendu.
Co do terminu narodzin to mój zgadza się z om i z I usg ale i tak nie wierzę, że urodzę w terminie. Stawiam na 2 poł stycznia.

Pozdrawiam!
 
Cloe pokrywa nam się ,ale ten usg choć myślę,że on bedzie wiarygodny, bo jest z początków ciązy.No zobaczymy jak urodzimy, może razem będziemy sie ..."męczyc" w tym samym czasie
 
Witam po weekendzie,

w piątek byłam na wizycie, ale wszystko na szczęście jest dobrze i tak jak ma być. Mała narazie spokojnie czeka do lutego. Nie jest wesoło tylko z moją wagą. Lekarz nie jest zachwycony takim przyrostem i zabronił mi tycia w tym tempie. Do końca ma być nie więcej niż 2-3 kg. Nie wiem tylko czy to realne skoro przybywa mi 3-4kg na miesiąc? Może by tak poszukać jakiegoś dietetyka? No i co jeszcze... oprócz kilku paskudnych rozstępów pojawił mi się także pierwszy żylaczek (witam!) i nowe pajączki. Dostałam lek na poprawę krążenia i mam zakupić te rajstopy p/żylakowe.
Czy któraś z Was ma już takie i może coś powiedzieć na ich temat?

Co do terminu, to jak wynika z OM, moje dziecko powinno być z nami 28 lutego. A co na to usg? Marysia wydaje się być o tydzień starsza czyli z terminem na ok. 20-lutego. Tak czy siak mamy chyba jeszcze sporo czasu. Zaczęłyśmy dopiero 31 tydzień.
Rozmawialiśmy z lekarzem o porodzie. Jest taka możliwość, że będzie ze mną i będzie pomagał w przyściu Małej na świat, ale na cesarkę narazie się nie zgadza. Nie wiem w związku z tym czy to mnie pocieszyło, ale chyba jeszcze bardziej wystraszyło i cały weekend miałam mega dół. Zajęłam się sprzątaniem po remoncie i nie powiem, wymęczyło mnie to tak, że choć na trochę przestałam o tym myśleć.

A co do imprez, to na szczęście męża mam w typie domatora. Beze mnie nie wyjdzie, bo mówi, że tęskni i źle się czuje sam i nawet jak go zmuszam, żeby gdzieś poszedł z kolegami oderwać się od tego wszystkiego, to bez przerwy dzwoni i pyta czy w domu wszytko dobrze. I najwyżej ja obrywam za wyłączoną komórkę. Tak jest przeważnie, choć i jemu zdażyły się w naszym sześcioletnim małżeństwie wyjątki od reguły (czyt. późne powroty i niespodziewane zwroty akcji).

Pozdrawiam Wszystkie, bo już się za Wami stęskniłam.:tak:
 
reklama
Ika do mojej wagi gin jak narazie nie zgłasza zazaleń choć twierdzi że sporo:sorry2:Może dlategoże wcześniej byłam chudzielcem Nie wiem jak można nie utyć w ciązy ja jestem teraz straszny żarłok jedyne co mogłabym zrobić to podjadać owoce jak co innego ... tyle że jakoś do owoców mnie nie ciągnie:dry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry