Witajcie, nie miałam zbytnio czasu nadrabiać ale z grubsza powiedzmy wiem co i jak

. generalnie to staram się poświęcać czas Nadii bo Lena jest tak mało absrobująca jak na razie że mogę.
Generalnie walczyłam z nawałem 1 dzień, ciepłe prysznice, okłady, masowanie i okłady z mrożonych liści kapusty plus odciąganie ale nie na full laktatorem zadziałało. Anek ja ściągałam tylko do odczucia ulgi zeby nie robić zatorów i nie powstało zapalenie. Podawałam Lenie w butelce bo nie chciała ssać takiej twardej mimo odciągnięcia i zjadała wszystko a potem rano przyssała się do piersi i od wczoraj normalnie już się karmimy. Czasem jak zaśnie przy piersi a nie ma szans jej dobudzić a pierś wydaje mi się nie do końca oprózniona to ściągam i dokarmiam ja tym.
Bardzo ładnie śpi, w nocy karmimy się koło 23-24 jak idę spać, budzę ją koło 3-4 ale to na śpiąco jemy i potem dopiero rano koło 7. Pewnie by przespała do rana bez tego budzeni ale na razie jednak będę ja wybudzać, jak będzie juz lekko podtuczona to niech śpi całą noc
Jest kochana, jak nie śpi (od wczoraj juz tak na poważnie ma fazy aktywności w dzień) to tak fajnie patrzy, ogląda świat, słucha, robi minki, nie płacze, chyba że się przewija to jak jest już bez pieluchy to krzyk

. Taki Aniołek i z taka uwagą słucha jak siostra jej czyta bajki, jak do niej gada, macha zabawkami....
Troszkę boję się o zbytnią opiekuńczość Nadii, stale ją tuli, łapie, głaska i tak z impetem potrafi sie do niej dossać i wszystko w dobrej intencji, caluje ale mnie to przeraża bo niechcący się o nia oprze a to za mocna ją złapie i drżę cała a nie chcę tez jej stale krytykowac i ganić....liczę na lekki spadek euforii i przyzwyczajenie a tym samy mniejszy pęd do tego tulenia

.
ani - ja tez stale mam schize czy je wystarczająco, jak będzie wieksza to wiem, że zje ile potrzebuje ale teraz póki jeszcze taka mniej aktywna i bardziej senna to martwie sie, ze jednak zjada za mało mimo iz mam pokarm.....