reklama

Luty 2012

sprite łoooooo matko!!!!!!i rodzilas sn???? masakra jakas!!!!!ja mialam znieczulenie wiec juz przy samym porodzie luzik(ale od 22 do 5:30 myslalam tylko o tym ze dobrze ze nie mamy porodu rodzinnego bo bym mojego m zatlukla:-D),ja bylam nacieta i peklam :no::crazy::wściekła/y:MASAKRA po 10 dniach siadlam,a 12 dni w szpitalu z mala bo infekcje miala.Jak m przychodzil to pierwsze o co go prosilam to zeby mala wziol na rece i poprzytulal bo ja nie bylam w stanie, jedynie lezala kolo mnie,albo na brzuszku,do tego mialam materac ze nic tylko go za okno wyrzucic(jakies 5 cm grubosci i lezal na jakiejs pleksi gdzie przy kazdym moim ruchu skrzypialo to okropnie),biodra rwaly....jednym slowem nocami wylam z bolu(staralam sie karmic piersia,a moglam tylko w pozycji lezacej,wiekszosc nocek nieprzespanych w szpitalu,mala lezala posrodku lozka a ja zmienialam strony przechodzac nad nia,mimo ze staralam sie to robic cicho,po jednej z takich nocek dziewczyna z pokoju gratulowala mi wytrwalosci,ona nawal a ja myslalam ze nic nie mam w piersiach i sie poddalam:no:.Jadlam wtedy lezac na boku,chodzilam tylko do wc i pod prysznic.Po 10 dniach dumna mamusia wziela corke na rece SIEDZAC,nosilam dumna i zadowolona po calym pokoju.
 
reklama
sprite szacunek,
dagrab Tobie współczuję, ja też nie miałam nawału, jak mała leżała 12 godzin pod lampą to cyce tylko twarde się zrobiły (3 ściągnięcia laktatorem po 50 ml) więc też byłam przekonana, że nie mam pokarmu, w sumie pierwsze 3 tyg to był jeden wielki kryzys i płacz, ale przy takim bólu to się nie dziwię...
 
Dagrab Ty się nigdy nie poskarżyłaś że tak ciężko było i nie wiedziałam, że bez m. Nie dostało by się mu, gwarantuje że by Ci pomógł, już trochę go znam:-p
Ale dziś był fajny dzień. Rano 8.24 pobudka, wczoraj 23 więc to chyba rytuał, ubralam się (nie pamietam kiedy przed 9 byłam ubrana) i poszłam M po bułeczki na dol do sklepu, po drodze mile dzień dobry z obcym starszym panem, całe 16st więc cieplo, lato czuć i nawet ta mała mzawka nie psuła poranka. Poranne rozkoszności z tatusiem i mamusią, potem M mi kawę zrobił a ją mu śniadanie, pozniej szybkie śniadanie, zakupy i po obiedzie herbatka u szwagierki przy moim deserniku rabarbarowym, ja tylko herbatka.
 
sprite moj tez byl kolosik 4,551 i 57 cm, tez rodzilam normalnie i na koniec mi sie znieczulenie skonczylo. Tylko u mnie sie cud wydarzyl i nie peklam, nie bylam nacinana. Moze dlatego, ze trzecie dziecko (tylko przy pierwszym bylam nacinana 4,440g).
Ja bym bez meza nigdy nie urodzila, nawet z nim powiedzialam w pewnym momeccie, ze nie rodze, niech sobie sami to dziecko wyciagaja.
Aj ciagle mam traume, nie chce wracac do tych wspomnien.
Misko dzisiaj jakby nigdy nic, zero marudzenia.
W koncu mu miesko zaserwowalam, ale nie chcialo mi sie bawic w gotowanie dalam mu zmieszany sloiczek z indykiem z sloiczkiem ziemniaka i kukurydzy.
Acha no i w koncu sukces: moje dziecko wypilo w ciagu dnia 100 ml bobofruta winogrona-banan. Nareszcie cos bo on nic nie chcial pic.
Starszaki znwou pol dnia spedzily z sasiada basenie a ja ide wlasnie dla ochlody ... myc auta.:-)
 
Isia, aaaa czyli pierwszy syn też taki duży. kurcze może u mnie tez tak będzie, że będę rodzić duuuuże dzieci :confused2:

mnie się po porodzie położne pytały, czy miałam robione badania na cukrzycę, bo takie duże dziecko, a ja sama przed ciążą 57kg (w ciąży przytyłam jakoś 26kg).

tak, poród SN bez znieczulenia. z mężem i super położną całkowicie z przypadku. nie mam traumy. bolało, ale już od razu po stwierdziłam, że poród jest przereklamowany. widocznie jestem stworzona do rodzenia :rofl2:. miałam skurcze cały dzień i noc, takie co 5-6 min. w końcu w tej nocy pojechałam do szpitala, bo mi się wody sączyły (tak mi się wydawało choć lekarz twierdził, że nie, a miałam paciorka, więc chciałam szybko działać). zostawili mnie na porodówce, ale powiedzieli, że i tak nie urodzę, bo zero rozwarcia. następnego dnia około 9 na obchodzie lekarka przy badaniu przebiła mi pęcherz (podobno przez przypadek). poleciały zielone wody i zaczęły się regularne mocne skurcze. ja byłam tak zmartwiona tymi wodami, że chyba nie myślałam wcale o bólu tylko o dziecku, czy wszystko z nim ok :-(:-(. od tego czasu spacerowanie, piłka, prysznic i przed 14 zaczęły się parte. po 15 min syn był ze mną. ale podczas partych znowu zmartwienia, bo spadało tętno :-(. wszyscy zdenerwowani zestresowani. gdy wyszedł, to nie płakał od razu (a ja myślałam, że to tak jest) i znowu panika "czemu nie płacze, czemu nie płacze?!". ale jest cały i zdrowy choć nie dostał 10pkt przez siną skórę (no ciężko żeby nie był siny skoro taki klocek:cool:).

za to pobyt na oddziale z dzieckiem już nie był taki miły dla mnie. najpierw ja słaba taka, że wstać z łóżka nie umiałam (za dużo krwi straciłam). później rosnące CRP syna (mimo, ze miałam podany antybiotyk podczas porodu), żółtaczka i jedno naświetlanie. ściąganie laktatorem, bo młody nie umiał złapać sutka, a nikt nie pomagał, wręcz niektóre położne twierdziły, że skoro mam takie sutki, to karmić nie będę i mam iść po butelkę. no i tak było, że kilka buteleczek wypił+z butelki moje odciągnięte. jak już w końcu wyszłam ze szpitala to karmiłam w nakładkach a teraz syn cudnie ciągnie z samych piersi! ale gdybym posłuchała położnych, to niestety syn nie byłby karmiony naturalnie. powiem szczerze, że nie dużo brakowało mi do depresji poporodowej.


dziś nocka do 24 przespana, później pobudka co 1,5godz., ale wybaczam, bo ciepło jak cholera. a teraz coś znowu na burzę się zanosi.
 
Ostatnia edycja:
dodam tylko (bo akurat oglądam PORODÓWKĘ i mi się przypomniało), że jak syn się urodził, to ciuszki, które mieli dla niego przygotowane były za małe. czapkę do leżenia u mnie na brzuchu dostał taką małą, że wyglądał jak krasnal. hahaha myśmy z mężem przez tę czapkę wieczorem czytali w internecie o nienaturalnie dużych głowach, bo tak to wyglądało (już w domu oboje się do tego przyznaliśmy, że takie coś robiliśmy haha). syn ma normalną głowę proporcjonalną do ciała, ale czapka była na dziecko w rmiarze mini s :rofl2:
 
sprite, no ja mialam mocne skurcze od 23 ...masakra o 5:30 znieczulenie o 6:15 mala juz z nami byla.Wody mi odeszly dopiero ppo znieczuleniu, tez niestety zielone i mala 9 punktow dostala bo sina byla.Dali mi ja na brzuszek na jakies 5 min i zaraz ja zabrali bo miala duzo wod plodowych, zeby ja dobrze wyczyscic zabrali na oddzial noworodkow.Przyniesli za h(jak dobrze pamietam, bo w szoku lekkim bylam).Moja tez miala podwyzszone CRP,ale szybko spadlo.Nas meczyla bakteria w moczu.
Polozna w trakcie porodu byla ok,ale w trakcie skurczy i calej nocy poprostu SPALA,jak przychodzila robic KTG to miala taka mine :"nie moglas zaczac rodzic rano".Po porodzie juz byla zmiana poloznych, zaluje ze nie rodzilam wlasnie przy niej.Ale na oddziale bylo przyjemniej,jesli chodzi o pielegniarki, zalatwily mi po 8 dniach zmiane lozka, dawaly tabletki na biodra,no i smialy sie ze juz nadwyrezam ich goscinnosc i zaraz pobije rekord w pobycie :-)
Co do czapeczki,moja byla bez,ale jak zadzwonilam do m po raz kolejny kilka h po porodzie to mowilam"kochanie urodzilam ufo" bo miala taka glowke smieszna i do tego skosne oczka :-)m przyjechal do szpitala i potwierdzil:-D
Galway a czym tu sie chwalic, no ciezko mialam,bo tylko na boczku moglam karmic,a te rwaly okropnie,niesamowiy bol.Nie bolaly mnie jak lezalam na wznak,ale wtedy nie moglam nakarmic malej(innej pozycji sie balam ) ale wiem ze magdabb miala jeszcze gorzej i pewnie jeszcze kilka innych osob.
 
I znowu dzis upał:no: szczerze mówiac mam juz go dośc a tu jeszcze przez tydzien ma być:wściekła/y:
Moje dziecię dzisiaj znowu przespało bez pobudki od 20.30 do 6 rano natomiast starsza córa znowu marudziła w nocy eh..
ISIA biedny Martino musi nosić ten kask? bo znam przypadek córcia znajomych tez miała krzywą główkę z tyłu wyglądało jakby połowy jej niemiała taka płaska była teraz ma 5 lat i wszystko jest okej.
DAGRAB SPRITE współczuję przezyć w szpitalu ale to ta atmosfera tak działa ja niby powinnam być przyzwyczajona to i tak płakac mi się chciało bo w szpitalu spędziłam tydzień 2 dni przed porodem potem dłużej bo mały miał żółtaczkę musiał być naświetlany a pod lampą niechciał leżeć musiałam nad nim stać prawie cała noc i go uspokajać.Mój tez duży był 4350 i 60 cm a lekarz dawał mu 3.5 bo dużego brzucha niemiałam a tu niespodzianka jednak poród wspominam bardzo dobrze rodziłam sama nielicząc koleżanki za parawanem obok:-Dbez znieczulenia bez nacięcia położne były super dużo mi pomogły po porodzie sama przyszłam na salę he he natomiast mały ciężko przeżyl poród zatrzymał sie w kanale niemogłam go wypchnąc dopiero połozna wypchała go przez brzuch efektem była sina główka przez chwilę nie oddychał myślę że teraz przez to mamy problemy z napięciem.
Teraz moje dziecię waży 7700 i ma 75 cm czyli długi wszyscy dają mu conajmniej 7-8 m córcia w jego wieku ważyła juz 10 kg:szok: urodziła się z 3700 zawsze duzo wazyła a teraz na 5 lat waży 34 kg:szok: i ma 120 cm

DAGRA u mnie po pierwszym porodzie też było niewesoło z karmieniem miałam płaskie brodawki do tego nawał dziecko niechciało ssac położne kazały kupić kapturki na szczęście obyło się bez ale cięzko było z karmieniem mimo to synka karmiłam 10 m ale w 4 zaczęłam go dokarmiać.

A jak u was z wagą po porodzie? mi brakuje schudnąć 6 do 58 ale niestety siedzi jak zaklęte i niechce ruszyć.
 
Ostatnia edycja:
reklama
dagrab ANEK, gdybym musiała tak długo leżeć w szpitalu jak Wy, to na bank mam depresję poporodową! ja byłam mimo wszystko 5 dni po, ale każdy dzień mi się tak niemiłosiernie dłużył. jak mąż i rodzina wychodzili, to łzy miałam w oczach.

tak naprawdę, to takie duże dzieci powinny rodzić się przez CC. dobrze, że u nas Dziewczyny, dzieci urodziły się zdrowe i żywe, bo przy takiej wadze mogłoby dojść do tragedii podczas porodu (ani nie chcę o tym myśleć:-(). cieszę się, że rodziłam SN i w sumie nawet nie myślałam o CC (wiadomo-tylko w przypadku zagrożenia), ale nie rozumiem, dlaczego w szpitalu, który słynie z dobrego sprzętu specjalistycznego nie zrobiono mi usg podczas porodu, tylko sugerowano się wagą z karty ciąży (którą prowadziła lekarka z innego miasta, nie pracująca w tym szpitalu) :confused2:


ANEK, ja wróciłam do wagi sprzed ciąży. 57kg, ale ciało nie jest już takie fajne. nie ćwiczę, więc trochę sflaczałe jest (w końcu sporo się rozciągnęło podczas ciąży). niestety zostały mi rozstępy na brzuchu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry