trina79 zdrówka dla synka, oby antybiotyk szybko pomógł

moja dzidzia też dziś ćwiczy, myślałam że do sklepu nie dojdę tak kopała, aż synuś na nia nakrzyczał że nie wolno tak mamy kopać
ani83 wyrodna nie jstes, zwłaszcza że dziecku nic sie nie stało, ale różnie bywa. Co do karmienia to najbardziej obawiam się stosowania określonej diety. Z synkiem pierwsze miesiące byłam u teściowej i ona wiedziała co mogę a czego nie mogę jesć - do tego świetnie gotuje. Teraz będę chciała wrócić od razu do domu po porodzie i niby wiem że powinnam stosować dietę lekkostrawną a z drugiej strony wartościową, ale ani moje zdolności kulinarne nie są zbyt ogromne ani wiedza z zakresu dietetyki...
Isia trzeba było nie pisać że na zastepstwo, trudniej Ci bedzie znaleźć a przez dwa miechy i tak się może okazać że ktoś się nie nadaje, lub oleje robote.
A kozaki jak najbardziej przejdą, tylko w sali dobrze je przebrać żeby się nie zgrzać za bardzo
kitek myśmy 100dniówkę przegapili, ale z porodem to też nigdy do konca nie znamy terminu, więc głupio obchodzić jak nie ma pewności czy to akurat dzis 100 dni
mama Niki a może po prostu mąż zrozumiał że jeszcze troche i nie będziesz miała siły się z domu ruszyć, a potem jak się maluszek urodzi to zwyczajnie czasu nie będzie
Olcia najważniejsze że dzidzia zdrowo rośnie, a że Ty za wiele nie przybierasz to dla Ciebie tylko lepiej - łatwiej będzie wrócić do formy. Każda ciąża jest inna. A Twój Luby dobrze żeby przeżywał ciążę razem z Tobą jeśli tylko jest taka możliwość, wbrew pozorem gadanie do brzuszka, obserwacja zmian zachodzących z mamie bardzo korzystnie wpływa na budowanie więzi tatusia z dzieckiem.
mi dziś dzionek się rozlazł. Chciałam chwilkę dłużej pospać i na 11 pojechać z młodym na czytanie bajek dla dzieci, a tu mi się jakaś stara znajoma rodziców wprosiła o 8 rano. Zaprosiłam ją żeby weszła bo strasznie głośno mówiła, a nie lubię sąsiadom z rana przeszkadzać. Myślałam że posiedzi chwilke i pojdzie a ona z 4 godziny siedziała!!!! nie lubię takich sytuacji - poranek stracony, obiecane bajki też... do tej pory zła jestem że nie potrafiłam kulturalnie wyprosić jej wcześniej. Już nie mówiąc że głupio mi było zacząć sobie przy niej śniadanie robić, ale po 2 godzinach słuchania jej opowieści o wszystkim i o niczym (buzia jej się nie zamykała) zaczęło mi się słabo robić, więc zrobiłam sobie bezczelnie chrupki z mlekiem. Koszmar jakiś!!!!