Sonka witamy z powrotem.
Jejku jak ja kocham tych moich sasiadow. Znowu troche snieg napadal i dzieciaki poszly odsniezac i poszly tez do sasiadow (oni maja podjazd "z gorka"). No i najpierw sie z sasiadem rzucali sniezkami, potem poszli na goraco czekolade, pozniej ogladali tv, pozniej sasiadka zadzwonila czy moga ich zabrac do McDonald's i tak jeszcze siedza.
A ja oporzadzilam wszystko, popralam, poprasowalam, na zakupy skoczylam, nawet M peciowac pomoglam.
Uwielbiam z moim M cos robic, on sobie na drabinie a ja usiadlam na stoleczku i doly peciowalam.
Ostatni (niestety najwiekszy) pokoj juz mu zostal i bedzie szlifowal juz.
Zalozylam sobie folder i zbieram juz pomysly i kolorystyke jak gore urzadzic. A najbardziej sie nie moge doczekac Martinka pokoiku.