Oj drogie panie, widze, że ciężkie tematy się dziś pojawiły..My z mężusiem też myśleliśmy, że szybko (w chwilach kryzysu że wcale) nie będziemy mieć dzieci. Staraliśmy się z kalendarzykiem i witaminami w ręku 8 miesięcy, a mąż ma bardzo rzadką chorobę tarczycy. Już wybieraliśmy się do kliniki leczenia niepłodności.. Oczywiście wiem, że ten czas to nic w porównaniu z np. 4 latami, ale dla mnie, zawsze zdrowej, wydawało się to wiecznością

Co do wagi i rozstępów- przez to, że moja ciągle waha się między 58 a 62, to niestety rozstępy mam od dawna, ważne, by te mi się nie pogłębiły i nie pojawiły nowe. Też po cichu marzę, by przytyć tylko do 70 kg

ale wiadomo, często to niezależne od nas..
Co do innych drażliwych tematów, wróciliśmy właśnie od teściów i tradycyjnie przyrzekam sobie, że szybko moja stopa u nich nie postanie

Teściowa uwielbia mnie krytykować, cokolwiek bym nie zrobiła. I tak dziś, ze łzami w oczkach błagała bym nie dawała dziecku imion, które mi się podobają.. I oczywiście proponowała swoje typy. Potem mnie opieprzyła, że kupiłam już kilka śpioszków, że po co, jak przecież "tyle nadostaję jak urodzę" i że dla małego dziecka to starczy kilka sztuk tylko (lol). No i oczywiście przesąd,że sie szybko nie kupuje..eh. Potem oznajmiła mi system pilnowania naszego dziecka, jak wrócę do pracy- pól dnia ona, pół dnia moja mama..Szkoda słów, teściowa pracuje od 13 i mieszka w innej miejscowości niż moja niepracująca mama. Z mężem chcieliśmy by właśnie dlatego moja mama zajeła się dzieckiem, ale cóż, teściowa wie lepiej jak ma być... Się rozpisałam na wieczór, ale musiałam się wygadać hehe..
