reklama

Luty 2013

ja na pracę patrzę z dwóch stron - jako pracownik i jako pracodawca. Wydaje mi się, że mam pośrednie podejście do pracy.
Uważam, że każdy jest człowiekiem i każdemu należy się szacunek, jak i pracownikowi jak i pracodawcy. Jeśli pracownik przychodzi do pracy tylko po to aby co miesiąc zgarnąć kasę, to powinien być tak samo potraktowany. I dokładnie w drugą stronę. Jeśli pracodawca wykorzystuje pracownika z premedytacją to należy mu się lincz i tyle.

eve nie musisz mieć żadnej pieczątki szpitalnej. Jeśli twoja szefowa ma problem co do twojej prawdomówności to jej sprawa. Olej babę.

poli twoja też jakaś dziwna jest. Masakra - wystarczy porozmawiać jak człowiek z człowiekiem a nie głupie uwago robić. Może mieć na tyle pracowników, że jak jeden wypadnie z obiegu to może go kimś zastąpić lub rozłożyć pracę na kilka osób. A jeśli szkoda jej kasy to niech sama dogina.
 
reklama
Czesc lutoweczki!

Mieszkanie wybrane, zalatwione, jeszcze sie 'tylko' przeprowadzic trzeba :-D Za chwile zaczynamy rozkrecac pierwsze meble, sajgon jak sie patrzy ;-)

LucyLu tak bardzo mi przykro :sad: przytulam mocno

poli ja tez naleze do tych wystraszonych, dobrze ze wizyta w przyszly poniedzialek bo ja niedlugo zwariuje poki sie nie dowiem ze wszystko jest ok... w pierwszej ciazy poszlam pierwszy raz do lekarza w 11 tyg na luzie a teraz po przejsciach dostaje do glowy :dry:

Dla teskniacych za piwem slyszalam o Bavarii albo o Bitburger, maja zawartosc alkoholu rowna 0,0% mnie przy panujacych temperaturach nie ciagnie, ale na zachcianke powinno byc w porzadku :tak:
 
ja osobiście nie piję i za bardzo nie popieram, ale jak ktoś zna umiar to od lampki wina nic się nie stanie - oczywiście raz na jakiś czas, a nie codziennie. problem jednak w tym, że sporo osób na tej jednej lampce wina nie potrafi skończyć i dlatego jest to raczej zakazane.
w pierwszej ciąży byłam bardzo ostrożna, a teraz zdarza mi się, że zjem czipsy, zdarza się, że wypiję trochę coli - bo jakoś tak jak się po niej odbije porządnie to mam chwilę spokoju z żołądkiem. uważam, że to wszystko to jest moje życie i moje decyzje. mam trochę z tego powodu wyrzuty sumienia, ale pocieszam się, że od tych paru łyków coli to się zaraz nic nie stanie. ale od %, pleśniowców, surowego i wędzonego to się trzymam z daleka - bo jakbym złapała jakieś świństwo i zaszkodziła dziecku to bym sobie nie wybaczyła.
prawda jest taka, że mniej zaszkodzi lampka wina niż zarażone mięso... i w mięsie nie chodzi o umiar bo jak będzie coś z nim nie tak to i odrobina tatara wystarczy :/ a ja tak za tym tęsknię hehe
 
wpadam na sekundkę bo nawet nie mam czasu was podczytać. tak jestem ostatnio zajęte, że jak wracam wieczorem to zwyczajnie nie mam siły usiąść do komputera.. przepraszam za zaniedbanie jakoś postaram się nadrobić... U mnie wszytko jest dobrze, żadnych zmian... no może poza jedną- pokazuje sie brzuszek:)
 
Cortina nie wiem gdzie takie mądrości wyczytałaś ale ja wszędzie gdzie zaglądałam czytałam że absolutnie nawet grama nie wolno. I troszkę Was nie rozumiem, bo czy nie warto dla dzidzia zrezygnować z piwa czy wina?
u nas nawet na szkole rodzenia babka mówiła że lampka wina od okazji nawet nie zaszkodzi! mało tego sugerowała aby na porodówkę jechać z szampanem lub winem, bo jeśli poród mocno będzie się przeciągał to mamuśka może sobie trochę wypić, bo po tak długim okresie nie picia po lampce będzie nieźle rozluźniona i przyspieszy to wyjście maleństwa:tak:. Jeśli chodzi o alkohol na porodówce to akurat jestem przeciwna, w ciąży alkoholu też nie połam. Ale piwo bezalkoholowe (lech lub karmi) jak najbardziej:tak:
więc nie ma co dyskutować na ten temat bo jak widać opinie są podzielone;-)


ja też piłam alkohol przed spodziewaną @ i testem. Ale picie nie wiedząc że jest się w ciąży to raczej coś innego niż świadome spożywanie w ciąży, nawet małych ilości %. Może mnie zlinczujecie ale czego jak czego to tego nie pochwalam. Zdarza mi się wypić mleko prosto od krowy czy zjeść ser pleśniowy jak mam ochotę. Jednak od % trzymam się całkowicie z daleka.
ja zanim dowiedziałam się że jestem w ciąży wypiłam butelkę wina w ciągu dwóch dni bo miałam ochotę i przestawałam karmić piersią



a ja wieczorkiem upiekłam ciasto, 1/2 z wiśniami, 1/2 ze śliwkami, takie lekko kwaskowe, właśnie zjadłam kawał jeszcze ciepłego;) ale mam faze na kwaśne owoce, nawet winogron sobie kwaśny kupiłam i mąż go jeść nie chciał, sama zjadłam cały kilogram:tak:
 
Ostatnia edycja:
kasiadz ja też bym tylko kwaśne wcinała. O ile przed ciążą byłam miłośniczką słodyczy i czekolady tak teraz kocham kwaśne :) teściowa się złości że chłopak będzie.
 
reklama
to jak się je kwaśne to będzie chłopak?
ja mogę mieć chłopca bo w domu córka:) chociaż tak jakoś boję się obsługi chłopca bo to przecież inaczej niż dziewczynka i od nowa trzeba będzie się uczyć:(

zjadłam na śniadanie mleko z granolami i strasznie mnie z muliło.....

i jeszcze się pożalę że poszłam spać o 1, o 4 pobudka na karmienie, a o 4.30 koniec spania do 6.30:szok:, ale jestem padnięta, jakbym całą noc gdzieś balowała:dry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry