ja miałam nastawiony budzik na 6, żeby jechać do laboratorium, budzę się na siku myśląc, że jest środek nocy,a tu 05.55...jakoś się ogarnęłam i 07.30 już miałam pobieraną krew-to co miałam zrobić na wizytę, którą mam za tydzień...ale wchodzę przy okazji na izbę przyjęć i pytam czy mogę mieć takie wieczorne swędzenia, czy do wizyty spokojnie mogę tak chodzić, a oni że mogę zaczekać i mnie przyjmą lub wracać do domu...to zaczekałam<naukę cierpliwości to niezłą dzisiaj miałam> i zrobili mi ktg<wszystko ok>, potem znowu czekałam tylko dłużej, już czułam się trochę głodna, w końcu nastąpiła wizyta-na niej badanie na fotelu i usg, zadzwonili do laboratorium, żeby z tej rannej krwi zrobili też badania odnośnie cholestazy, potem czekałam i mnie inna pani wezwała na kolejne usg w innym gabinecie, więc trochę się przestraszyłam czy na pewno wszystko ok, ale okazało się, że tak-mała ma już 2779, potem czekałam jeszcze na wyniki krwi, jak już miałam iść do sklepu, bo ledwo siedziałam-była 13 to pani w rejestracji powiedziała, że niedługo będzie moja kolej :-) przed 14 weszłam i się dowiedziałam, że te wyniki co są to ok, ale decydujący o tym czy mam cholestazę, będzie jutro rano-muszę być osobiście i jak będze zwły wynik to wtedy zobaczymy co dalej