Agisan- nam położna w szkole rodzenia mówiła, że jak juz nie będziemy mogły na brzuchu postawić talerzyka z ciastem- to znaczy, że poród się zbliża
Kwasia- mi wczoraj lekarz mówiła, że na tym etapie ciązy wydzielina się zmienia. Ja u siebie jakos nie widzę wielkich zmian i tez nie wiem, czy zauwazyłabym sączące się wody. W sumie tu w szpitalu tez mi mogą chlusnąć

Bo w domu to wybrałabym sączenie, żeby mi kanapy ani materaca nie zalały :-)
Ania- ja wkładki Johnsona kupiłam własnie w rossmanie (albo superpharm, ale raczej to pierwsze).
Tu w szpitalu ganiaja jak ktos nie ma majtek z siatki!
Poli- cale szczescie ze tylko plunęła! Z wariatami to nigdy nic nie wiadomo.....
dzis w nocy tak sie przestraszyłam, że chciałam dzwonkiem dzwonic po polozną, ale opamiętanie przyszło w czasie kiedy szukałam dzwonka. Mały chyba jakos mocno kopnął, albo się odwrócił w nocy, bo obudzilam się, wręcz zerwałam z łózka (jesli to jest mozliwe) bo poczułam że Mały zaczął tak walić w brzuchu i wyrywac się przez skórę- że złapałam obiema rękami brzuch bo myślałam że się dusi i chciałam go uspokoic. Ale jak siadlam na łózku, to brzuch był normalny i zaczęłam zastanawiać się czy to było naprawdę, czy tylko sen..... To był raczej sen, ale tak realny ze spanikowałam.