Oczywiście wstaję - i co widzę? Moja siostra, bose i rozczochrane stworzenie, w piżamie siedzi sobie z wypiekami na twarzy i śledzi dzielnie babyboom ;D
My dziś na śniadanie bardzo uroczyście bo z samego rana mój mąz wrócił i przywiózł jakiś specjał - ziemniaki tymiankowo-cytrynowe. Trochę mnie po nich paliło, ale przyznam, że w połączeniu z usmażoną przez moją kulinarnie utalentowaną siostrę rybką było bardzo dobre.
Na obiad zjedliśmy naleśniki z serem i dressingiem truskawkowym, a przed chwilą zjadłam galaretki lodowe *_*