reklama

Maj 2011

witam,

to ja też przyłącze się do klubu "opuszczonych" mój jutro wyjeżdza nad morze, mieliśmy jechać z nim ale przełożona operacja mojej mamy poposuła mi plany(akurat idzie do szpitala w niedzielę, kiedy mieliśmy byc już nad morzem).No a mój jedzie tam, bo co roku jeździ na turniej, więc lepiej niech on chociaż pojedzie.A do mnie zwali się dziadzio- wnuczka jeszcze nie widział, więc nie będę sama.
jolek nie przejmuj się, masz jeszcze czas- 9mcy przybierałaś to i po 9mcach nie będzie śladu.
u nas boska pogoda- zapowiada się kolejny dzień na dworze.
 
reklama
Hejka :-)

Mój mąż też zapracowany :-( ale co tu dużo mówić ja nie mam pracy zdecydowaliśmy że będę zajmować się dziećmi tak więc niestety. Jak wychodzi o 6.30 to wraca o 20-21 czasami zdarzy się że jest o 18.30 ale mam nadzieję że już nie długo to potrwa.

Jolek- nie przejmuj się kochana rodzinką buziak dla Ciebie :* , słoneczka nie musisz oddawać bo też mam tylko oddaj MORZE! :tak::-D:-)
Persefona- ojoj dobrze że to tylko tak się skończyło :no:
Ilonka- witaj w klubie spragnionych morza ! My po cichu kombinujemy aby zrobić wypad między 12-15 sierpnia ale nie wiem czy coś znajdziemy wolnego i w jakich cenach :szok:
 
Ilonka ja też chce morza-bardzo, bardzo:)
Jolek kochana,życze udanej kawki z teściową:)
persefona współczuje bardzo tego wypadku przed domem.
ja też niedługo będę sama z Jaskiem, mój luby mnie na dwa tyg. opuszcza, ale powiem Wam,że nawet się cieszę... chcę trochę odpocząć, wiem,żę będę sama z Bąblem ale trudno.
Ja od rana wkurzona, bo nam kurier dał złą paczkę i nie mam zaproszeń na ślub:wściekła/y:
Jasiek teraz śpi, słoneczko świeci... Dobrze,że Was mam mogę się wygadać:(
 
Witam się

Zupełnie nie wiem co wy widzicie w naszym morzu, brudno, tłoczno, nie ma się gdzie schować przed słońcem, w cieniu komary żrą, ceny z kosmosu i śmierdzące ryby na starym oleju. Jeszcze rozumiem poza sezonem, pusta plaża, ognisko, opalanie topless, wschody i zachody w towarzystwie wyłącznie szumu wody i krzyku mew...

Co innego góry, kocham kocham kocham cały rok :-)

Joluś przejmuj się, przejmuj. Jeśli z tego przejmowania spadniesz z wagi i odzyskasz spokój, to się przejmuj :-p Ważne, żeby dążyć do momentu, w którym będziesz się dobrze czuła sama ze sobą. Ale daj sobie czas, daj sobie 6 miesięcy, bo potem nie będzie już tłumaczenia, trzeba będzie się wziąć za siebie i nie ma innej drogi. I nie buduj poczucia wartości na opinii innych, buduj ją sama na sobie, w końcu jesteś wspaniałą kobietą i nigdy w to nie wątp.

U nas tą więcej pracującą stroną byłam zawsze ja, teraz mi dziwnie jak TZ wypłatę przynosi i mi daje :zawstydzona/y:
 
persefona mój jest kucharzem w klubie golfowym , a teraz mają 3 tyg jakieś turnieje.. no i pełno ludzi gra i musi być ciągle w restauracji..
później ma tydzień luzu no i znów turnieje przez miesiąc....:baffled:
ja mam o tyle dobrze że przynosi mi zawsze coś dobrego z pracy i jakieś deserki:-p

też chcę nad morze
 
witam sie slonecznie :):tak:
od 2 dni pogoda!!!
..ale teraz siedze i czekam az moj B wstanie, bo odwozil moja siostre nad ranem na lotnisko i teraz spi... kurka a dzien leci! zaraz mu wiadro wody na leb wyleje! mamy jechac do tesciow, tam auto umyc i pochodzic z mala...a juz 13!!! prania powiesic nie moge, bo sie Polka uczepila i spi na mnie, albo sie dzis smieje albo krzyczy od rana... chyba teskni za ciocia...
jolek- ta reklama jest :-Dsuuuuper! widzialam ja wczoraj 1 raz !
 
No to Kamciu masz dobrze. Mój może mi jedynie przynieśc próbkę asfaltu...:-D
:-D:-D:-D

no tak mam dobrze.. jak mają jakieś przyjęcia i specjalne dania.. to zawsze jedna porcja wędruje do mnie :-P
jak wchodzą nowiści to też zawsze mi przynosi... albo jak mam na coś cęć to tylko dzwonię mówię coi chce i mi przyniesie :-p
lub też jak nie chce mi się gotować obiadu to mówię ze dzis nie gotuję no i co?? obiad mam gotowy z restauracji :-)
przynajmniej z głodu nie umrzemy hehehe
 
Witajcie Kobietki :)!

Joluś - przyłączam się do słów Hope:tak:.
Kamciu - fajnie masz z tym jedzonkiem, tez bym chciała, żeby czasem jakieś gotowe danie znalazło się na mym stole, bez wymyślania i pichcenia:sorry:

M kończy w tym tygodniu urlop:-(. A tak było razem fajnie. Ze wszystkim (no prawie wszystkim) się wyrabiałam, bo gdy mała była marudna, albo po prostu potrzebowała towarzystwa, to M mógł mnie zastąpić. Ale koniec tego dobrego.

Dziś jedziemy do znajomych, zobaczyć ich córeczkę - ur. 11 lipca.
Zosieńka ma dziś stan podgorączkowy (po szczepieniu) i stale przysypia. Nie byłam jeszcze z nią na spacerze, bo za gorąco dla niej w tym stanie.

Dobrego dnia Wszystkim!
 
reklama
Hej laski
Nie było mnie dzisiaj cały dzień bo najpierw pojechaliśmy do nadzoru budowlanego zgłosić, że rozpoczynamy budowę <Jupi> za tydzień ma przyjść geodeta i wytyczyć działkę i ruszamy z kopyta:-D, potem byliśmy u ortopedy z Martysią.
Teraz Młoda padła po dniu pełnym wrażeń, a ja mam przed sobą pełny talerz z fasolką szparagową z bułką tartą i się delektuje bo chodziła za mną od kiedy Jolek napisała, że jadła mniam.
Aha i dołączam się do grona babetek mających zapracowanych mężów. Też mi smutno samej całymi dniami w domu, ale cóż począć, a niedługo ja muszę wracać do pracy, ale na razie staram się o tym nie myśleć bo na samą myśl płakać mi się chce:-(

Jolek nie przejmuj się życzliwymi komentarzami, Mi też zostało co nieco po ciąży i non stop wysłu****e zwłaszcza od teściowej, która de facto jest sucha jak szczur w żelaznym sklepie, że Marti jest podobna do mnie bo taka pulchna:baffled: . I nie mogę nawet jej dopiec bo sama szczupła, ale w nosie ją mam bo teściowa to nie rodzina :-)niech spada na szczaw.


edit : off kors miałam na myśli słowo w y s ł u c h u j e, ale cenzor działa działa:-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry