Witam się dziś wyjątkowo popołudniowo, bo niestety mam dyżur i kwitnę w robocie do 18.
U nas dziś spadło śniegu, ale odrobinę. Jak ja nie cierpię śniegu... Już moim małym samochodem z letnimi oponami zdążyłam jeden poślizg zaliczyć... na szczęście żyję i mam się dobrze;-) Chyba czas zacząć bardziej intensywnie myśleć o zmianie auta.
Przepraszam, że się nie odniosę do Waszych wpisów, ale jestem rozbita tą moją jazdą dzisiejszą. Zastanawiam się cały dzień co zrobić z tym samochodem, bo o ile ja mogę nawet autobusem do pracy jeździć, to przecież ktoś musi Lulka do żłoba odwozić, a małż teraz pracuje za miastem i fizycznie nie da rady...
Joluś, Juliano do żłobka chodzi, na razie nic się nie dzieje złego. Jutro z nim pójdę kontrolnie do pediatry, żeby go osłuchała.
Basiek, z moim głosem już znacznie lepiej, ale wciąż jeszcze nie mówię normalnie
