Dziewczyny witam się po powrocie, niestety nie nadrobię was, bo nie zaznaczyło mi się jako nieprzeczytane i tylko mniej więcej mogę sobie poczytać zaległe posty. Psychicznie wypoczęłam sobie maksymalnie, fizycznie nogi mi z przeproszeniem z tyłka wyłażą od zwiedzania, mimo że staraliśmy się jeździć metrem ale wszystkie miasta były położone na wzgórzach więc deptać i tak mieliśmy co

Pogoda była super, normalnie się opaliłam, 20 stopni w cieniu co było niezłym szokiem termicznym bo gdy wyjeżdżaliśmy to w Poznaniu było -15. Dla tubylców nawet te 20 to jednak zima i potrafili przy takim słonku chodzić opatuleni w wełniane płaszcze, puchowe kurtki i szale. Nie wiedzą szczęściarze co to zima...
I muszę wam powiedzieć, że czułam się tam fantastycznie, nigdy nie zdarzyło mi się stać w tramwaju czy metrze, nawet w windzie która wjeżdżała na taras widokowy mi ustępowano miejsca. Ba, gdy wsiadaliśmy do tramwaju, to motorniczy już krzyczał na cały pojazd że kobieta w ciąży na pokładzie i proszę ustąpić miejsca. Było mi aż głupio bo razem ze mną cała gromada starszych ludzi wsiadała, ale nie ukrywam, że miła odmiana po naszej komunikacji.
A teraz pora odsapnąć, wczoraj jak się rozebrałam, to kostki miałam tak spuchnięte, że prawie gnatów nie było widać.
Miłego tygodnia wszystkim
