hahaha, no to sie zaskoczylam. Wzielam karte ciazy, wyszukalam kalendarz ksiezycowy w necie (a nawet dwa rozne dla pewnosci) i stwierdzilam, ze wszystkie nasilenia problemow (marne KTG, pobyty w szpitalu) mialam w okolicach... nowiu. Za pierwszym razem wyladowalam z jeszcze jedna babka na oddziale dzieciecym, bo ginekologiczny byl przepelniony a za drugim dostalam ostatnie wolne lozko. Jest na to jakies logiczne uzasadnienie, czy to zwykly zbieg okolicznosci?

w oczach mi sie mienilo i jakies rozblyski mialam nawet forum nie moglam przeczytac:-(ale pospalam do 10 i przeszlo, okazalo sie ze to zmeczenie po wczorajszych 4 h za kolkiem i nieprzespanej od 1 do 5 nocy
zrobilam ciasto dla sasiadki, zaraz odbieram to ktore ona dla mnie zrobila (taka mala wymiana
) i wyjezdzamy do rodzicow na swieta
na nic nie mam smaku , ale trzeba cos jeść , ma któraś tak??? słyszlam ze w ostatnm m-c może tak byc , przy Bartku sobie tego nie przypominam ...masakra mam już dośc 