• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Maj 2012

Torba... moja wciaz czeka, ale wzielam wczoraj liste rzeczy do szpitala, bo mi juz dawali, ale posialam. Takze juz zero wymowki. Waliza lezy otwarta, pusta i czeka. Jutro wypadaloby cos poprasowac, no i pewnie wyprac ciuszki z kolejnego rozmiaru, bo tylko te najmniejsze mam wyprane, a teraz mimo wszystko chyba latwiej. Popakuje do czystych workow i po przeprowadzce sie wypakuje, co trzeba do komody.

Teraz zmykam, maz chwile wczesniej wraca z pracy i zaraz jedzie jeszcze cos zrobic w domu, ktory sprzedajemy. Chcialam napisac do naszego domu... ups... A ja w psem na spacer, podwiezie mnie w jedna strone, a i tak wyjdzie mi co najmniej 2.5km a moze i ponad 3 jesli dolicze jakies kolka dookola boisk.

Sylwia, glowa do gory i jak najwiecej usmiechu, nawet jesli czasem on nieco prze lzy...
 
reklama
Witam i ja:-)
O dziwo udało mi się wczoraj zasnąć i spałam do 7:45 aż Lenka zarządziła pobudkę.

andav - mnie wczoraj pomogła ciepła woda z sokiem malinowym, generalnie to polecane jest ciepłe mleko i lekkostrawne kolacje 3h przed snem.

Katasza - udanej wizyty u fryzjera, ja już bym chyba nie wysiedziała, tym bardziej, że jak już idę to farbowanie + regeneracja + ciecie + modelowanie/prostowanie i ponad 2h wychodzi.

wikasik - dziwna praktyka z tymi spacerami z pustym wózkiem, pierwszy raz o czymś takim słyszę. U nas raczej zabobony, nie nie bujać kołysek i nie wozić wózków przed porodem.

pieszczoszka - &&& za Laurę zaciskamy!

Leo - za Ciebie i Twoją Mamusię również &&&!

Elipaw - biedna kicia, z pewnością będzie ospała i obolała po zabiegu. O pielęgnacji na forach kocich poczytaj, z resztą z pewnością weterynarz przeprowadzający zabieg o wszystkim Ci powie:tak:


U nas też słonka póki co brak, ale liczę na to, że wyjdzie. Póki co jest dość jasno i pogodowej tragedii nie ma, więc nie marudzę;-) Idę śniadanko czarować.
Miłego dnia!
 
Elvie ja bym też 2 godzin nie wytrzymała. Ale ponieważ włosów nie farbuję, strzygę bez modelowania to nie spędzę tam aż tak dużo czasu.

Pieszczoszka po twoim opisie z porodówki to ja się zastanawiam czy ja chcę :/ Wyjścia nie mam ale opowieść straszna. Współczuję ci bardzo. Na szczęście masz już to za sobą a już niedługo będziesz miała Laurę w domu i wynagrodzi ci wszystkie trudy i cierpienia.
 
Dziewczyny błagam Was- nie czytajcie tych opisów z porodówki!
Ja już rodziłam i opis Pieszczoszki nie zrobił na mnie wrażenia - przyjmuje go inaczej niż zapewne zrobi to większość pierworódek, a i sama Pieszczoszka jak za jakiś czas go przeczyta to zrozumie, co miałam na myśli. Przygody ze zmiana szpitala nie zazdroszczę, ale położną nic tylko pochwalić. Czterech godzin to Pieszczoszka w wannie nie siedziała, bo aż tyle nie pozwalają, a że miała chodzić w trakcie bóli to normalnie i miało tylko jej pomóci pomóc dziecku zejść do kanału rodnego:tak: Jakby w wannie leżała to poród trwałby dużo dłużej. Mnie też kazano chodzić i chodziłam, często zgięta w pół, a w trakcie skurczy stawałam przy ścianie. Bolało, bo poród boli, ale nikogo nie gryzłam i nie wyłam, koncentrowałam się na tym, co radziła położna: że mam oddychać aby dotleniać Lenkę, bo ona w tym momencie jest najważniejsza a nie mój ból. To, co robili malej po urodzeniu to odśluzowanie- każdemu dziecku to robią.
Poza tym każdy poród przechodzi inaczej. Na pocieszenie: żadnej wrzeszczącej rodzącej nie słyszałam a w dniu kiedy rodziłam były równocześnie 4 porody i wszystkie rodzące się mijały spacerując po korytarzu.
 
Ostatnia edycja:
Spacery z wozkiem, to pod psa, by sie przyzwyczail, no i dla mnie tez, zebym nauczyla sie panowac rownoczesnie nad wozkiem i smycza/psem. Czasem jak psiak gdzies sie zagapi czy przejzie na druga strone mnie i wroci na okretke, to teraz bez problemu, ale jak sie zaczepi o wozek, to juz moze byc trudnie, szczegolnie, ze u nas duzo pagorkow i puscic wozka raczej nie mozna. Zazwyczaj i tak wieksza czesc spaceru Wigor bez smyczy lata, a do dozwolonych miejsc trzeba dojsc.

Ok, juz naprawde zmykam, bez wozka ;)

A opis porodu chyba sobie daruje...
 
kurde nie moge sobie poradzic z tym bolem ,ze nie mam dziecka przy sobie .. od tego placzu oczy juz mnie bola.. .
Nie sadzilam,ze mozna kogos tak kochac i tak sie bac i martwic ...
Ona jest taka malutka i jest tam bez mamusi... nie moge psychicznie wytrzymac.. zwariuje tu w domu
 
witam majówki!
tak czytam sobie te wasze posty i stwierdzam jednogłośnie że jestem chyba największą panikarą wszech obecną i podziwiam Was za to że jesteście takie mega przygotowane na porodówke...:szok: Owszem...czasem różne bóle dają mi popalić ale wole je niż myśl o porodzie i bólu jaki będzie mi wtedy towarzyszył..:eek: Może z czasem się to zmieni bo ja jestem końcówka maja ale póki co to strach nie z tej ziemi-nie potrafie sobie wyobrazić porodu Oliwii...:tak::zawstydzona/y: Mam jeszcze takie oto małe pytanko co do piesków-czy któraś tutaj z obecnych lub przyszłych mam nie ma obaw co do zachowania ukochanego czworonoga na przybycie nowego członka rodziny do domu?...Mam dość zaborczego buldożka i boję się jego reakcji ...jakieś pomysły?:-)
 
Pieszczoszka nie powiem, że wiem co czujesz, ale rozumiem twój ból. Co mogę ci poradzić to tyle, żebyś się czymś zajęła. Nie koniecznie forum i naszymi opowieściami tutaj, bo tym bardziej będziesz myślała o tym, że Laura jest tam a ty tutaj.
Dobrze by było znaleźć inne zajęcie- nie wiem, może gotowanie obiadu na najbliższe kilka dni? Czegoś co można zamrozić i potem tylko wyciągać kiedy już będziesz zajęta dzieckiem. Przeglądanie i układanie w szafce malutkiej też nie jest dobrym pomysłem. Ja wiem, że na początku trudno ci będzie skupić się na innej czynności niż myślenie o dziecku ale to ci pomoże, choć łatwo nie będzie.
 
reklama
na razie duzo leze bo chodzenie sprawia mi straszny bol ale wiadomo,ze ciagle w lozku byc nie moge... puki co zajmuje sie odciaganiem pokarmu bo mam nawał. o 15 pojade do Lauruni nakarmie ją i dam poloznym mleczko moje zeby jak najmniej jadla sztucznego.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry