Hej dziewczyny. U nas po marudnym wczorajszym wieczorze noc minęła rewelacyjnie. Mała spała najpierw 6 godzin ciągiem, potem zmiana pieluchy, karmienie i kolejne 4 godzinki przespała. Rano poleciałam zrobić morfologię, potem na ryneczek- godzinka tylko dla siebie. Ula została w domu pod czujnym okiem taty :-) Dzisiaj muszę obiadek ugotować, bo ostatnie zapasy od teściowej wyszły wczoraj :-) A W. poleciał szukać żłobka dla Małej. Mam nadzieje że uda się ją gdzieś wcisnąć i najlepiej blisko domu. Chciałabym, żeby od listopada już poszła. Ja będę miała jeszcze 2 tygodnie urlopu wypoczynkowego to Mała będzie miała czas na oswojenie się. No ale zobaczymy co to będzie.
Miłego dzionka majóweczki. Kciuki za potrzebujące i nierozpakowane.