wikasik tutaj w UK jak mialam pogadanke przed cc to mi powiedzieli w szpitalu,ze 6 tyg po cesarce nie moge prowadzic. Dla mnie to bylby koszmar,bo TZ pracowal calymi dniami,ja mialam mame do pomocy mieszkamy na takim zadupiu,ze bez auta to tak srednio troche. No i pogoda byla super,wiec chcialysmy spedzic troche czasu w plenerze. Wiec poczytalam co nieco w necie i dowiedzialm sie,ze to kwestia ubezpieczyciela,niektore nie pokrywaja. Napisalam maila do swojego czy maja cos przeciwko,czy jakies ograniczenia i limity i odpisali,ze nie. Jak polozna/lekarz stwierdza,ze moge prowadzic to oni nie maja nic przeciwko. Wiec jak 1,5 tyg po porodzie byla u mnie polozna to pytam jej co o tym sadzi a ona do mnie,ze jak sie dobre czuje,rana nie boli to ok,ale musze jexdzic ostroznie i w razie czego moc sie zatrzymac. Wiec niecale 2 tyg po cc juz smigalam autem
flaurka ja tez mam tkie podejscie do slodzenia

corka jak pije herbate to odrobinka cukru zeby z powodu cytryny kwasna nie byla,soki rozcienczam woda,jak gotuje manne to tez bez dodatku cukru,czekoladek jej nie kupuje,sama nie slodze kawy ani herbaty(ew odrobinke jak z cytryna),za slodyczami srednio przepadam i mam nadzieje,ze ona tez tak bedzie miala.
Ale zeby nie bylo zem wyrodna matka i dziecko slodkiego smaku nie zna to czasem kupuje jej jakies maslane ciasteczka,criosanty,robie kanapke z dzemem/powidlami. na tym etapie to jej wystarczy a na czekoladki,batoniki i cukier przyjdzie jeszcze czas (albo i nie-mam ndzieje)