Zasnął... Po wielkich mękach, odłożyliśmy go do łóżeczka w półśnie, obudził się, ale ja stałam z jednej strony, Maciek z drugiej i Krzyś musiał nas trzymać za palce

Śpi, właśnie mu smok wypadł, więc 99 % szans, że się już nie obudzi. Taki wymęczony, to rano dłużej pośpi pewnie i znów będzie 5 karmień.
Co do kupy, zawsze widzę, kiedy ją robi. Robi się cały czerwony i tak fajnie "prze" z aurą odgłosów stękania, bo to przecież męcząca robota
Suzi - też nie wiem, o co szło... od kilku dni ma takie żale przed zaśnięciem i nie mam pomysłu, czym są spowodowane... A już do totalnego wtf doprowadza mnie śmiech przez łzy... to znaczy Mały walczy z podkówką - czerwienieje jak do płaczu, mina jak do płaczu, a usiłuje się śmiać



Generalnie u niego granica pomiędzy płaczem a śmiechem, to cienka, czerwona linia czasami

Flaurka - z probiotyków podawałam tylko Lakcid, nic innego... A teraz powoli i stopniowo odstawiam Espumisan.