• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Maj 2012

my mamy szczepienie za tydzień, a roczek... dzisiaj w nocy:)

jak się Was pytam gdzie te upały?
wczoraj, owszem - 34stopnie, ale ja miałam dreszcze, gęsią skórkę i było mi zimno, co jakiś czas musiałam siadać na słońcu (w bluzie) i się dogrzać. nic poza tym mi się nie dzieje, więc to choroba, czy starość?:)
dzisiaj pochmurnie i szaro.. widzę jesień, normalnie widzę jesień!

mam kota - dosłownie i w przenośni. Misiek przytargał do domu, bo Bartuś chciał - całe życie byłam przekonana, że to ja będę rozpieszczać dzieci, a ojciec będzie od karcenia, ale okazało się odwrotnie...
tak więc obkupiliśmy się w miliard drobiazgów dla kociaka, zrobiliśmy prowizoryczną kuwetę (z założeniem, że kot będzie na polu, tylko pierwsze dni go przetrzymamy żeby nie uciekł) i legowisko, które traktuje jak kuwetę. nastawiona byłam na sprzątanie i smród, a tymczasem nasza Lola robi tam gdzie trzeba (no poza pudełkiem do spania, ale lepsze to niż dywan). smrodek oczywiście jest, więc trzeba lecieć wymieniać piasek. oczywiście dziadek z babką oburzeni, że przynieśliśmy kota, a wieczorem wzięli go z klatki do siebie, "bo biedny tak płacze". zsikała im sie na dywan, ale im nie mówiłam - niech im śmierdzi;p wkurzyli mnie, do tego nagrali mi na poczcie ciekawą wiadomość "żaneta, przyjdź do mnie" i nie wyłączyli telefonu, więc słucham dalej. "nie przyjdzie, wiesz przecież jacy są z Michałem, w ogóle do nas nie zejdą, moglibyśmy umrzeć i by nie wiedzieli, tylko Bartek przychodzi." trzaski a ja słucham dalej - "wziął Michał te okna? (czyszczą i malują z dziadkiem i sa na podwórku) nie, przecież to są śmierdzące lenie, nic nie zrobią, tylko klikają na komputerze cały dzień." dalej trzaski i - "pisze mi operacja niedostępna, połączenie z żanetka trwa, może do nas dzwoni?" - i koniec. ręce, nogi i cycki opadają...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Wikasik, to zazdroszczę Ci, że po odwinięciu Robert wciąż ładnie spi - mój wieczorem, jeszcze zanim padnie hasło spanie zaczyna marudzić - mam nadzieję, że to te chol... upały, niech je motyla noga kopnie, bo co dzień zasypia inaczej, co innego mu pomaga, a to nie jest dobre ani dla niego ani dla nas, by każdy wieczór wyglądał tak, że mały płacze, marudzi a rodzice na głowie staja by go uspokoić. Wczoraj trochę zabawa pomogła, robiłam na pamięc to co w Suzi poście wyczytałam, ale zanim pozwolił się bawić ze soba to pół godzinki odryknął, cały spocony i nieszczęsliwy - a łapki latały jak u dyrygenta na koncercie muzyki nowoczesnej...
 
zaneta przynajmniej się duzo dowiedziałaś o sobie:-)(współczuje)
U nas nocka jak zwykle tylko obudziła nas burza tak gdzieś blisko trzasnęło że az mały się rozpłakał:szok:masakra nie nawidzę burzy...i nie wiem co tu więcej napisać nie mam weny i jeszcze ten mój ufoludek marudzić zaczyna może puzniej cos napisze
 
Flaurka, wieczorem, w nocy jak dawniej, ale w dzien troszke trudniej, ale mysle, ze ma to zwiazek z prawdopodobnym skokime, to generalnie jest marudny. Tych cwiczen probowalam, bardzo Robertowi sie podobaja :) Ale czy cos mu konczyny wyciszaja, to nie wiem... Jak dlugo cwiczycie z dziecmi? Jak dlugo je oklepujecie?
 
Ja nie wiem ile to trwa, bo nie reguluje zegarkiem tylko jego wytrzymałością na tortury:) Zawsze lubi wymachy łapkami i sie cieszy - tym zaczynam by przestał marudzić, a potem próbuje klepać - ale to juz rózny skutek przynosi - dwa razy się poddał i leżał spokojnie i sie wyciszył ale częściej robi żuczka - nogi w górę i rowerek kręci:) W każdym razie, nawet jak jemu to nie pomaga to mi pomaga - bo sie czymś zajmuje i nie jestem rozdrażniona bezsilnością. Choć wczoraj wyszłam z jego pokoju wnerwiona na maksa, nie na niego, ale na tą chorą pogode - próbuje dziecko wyciszyć a sama sie kotłuję, bo 30 stopni w domu - serio??? Pot się ze mnie leje, na ręce go nie wezmę bo to tak jak wsadzić go do pieca, nie ma czym oddychac - masakra, a ja durna kiedys cieszyłam sie, że dziecko na lato mi sie urodzi - normalnie objaw skretynienia starczego... Leszek przy nim posiedział, nic lepszego niz ja nie wskórał, po prostu go odryknał siedząc przy nim, ja posiedziałam kilkanaście minut na balkonie i sie ogarnełam. Jak wróciłam to zaczęłam zabawy i poszło - zasnął przytulony do mojej łydki, przeniosłam do łóżeczka, obudziła sie, ale wtedy klepanie go dobiło i spał. Oczywiście pobudka cała noc co godzinę - uroki cycka - pic sie mu chce w te upały... jak on kocha upały po mamusi to ja wiem co przeżywa. Leszek na ten przykład spedził wczorajszy wieczór na kanapie przykryty kocem polarowym - jak na to patrzałam to mnie gotowało od środka. On sie poci, pościel cała mokra, ale przykryty gruba kołdrą pod brodę i zagarnia jeszcze ja pod siebie... Kosmita normalnie.
 
andav, my wyjezdzamy w najblizsza sobote. postaram sie dac znac jak nam podroz minela :)
she czekam na wiadomosci z niecierpliwoscia:tak:

u nas tez sie o tych blokadach nic nie mówi :-((((( a co to takiego czym się objawia tak z ciekawości pytam bo nigdy o tym nie słyszałam.
Szukalam cos na ten temat w internecie po polsku ale nie znalazlam- opisze wiec jak mi to wytlumaczyli i jak ja to rozumiem- blokada dotyczy odcinka szyjnego- cos tam sie podczas porodu moze przestawic i pozniej dziecko odczowa bol krecac glowka- co widac ze np. ma ulubiona strone na ktora przekreca glowke ( bo na druga gdzie ma bole wiadomo przekreca z niechecia), wygina sie w forme C.
Wczoraj bylismy u ortopedy- zrobil przeswietlenie, cos tam pomierzyl i wyszlo mu ze z jednej strony jest cos przesuniete- z lewej-coby sie zgadzalo z moimi obserwacjami ze mlody lubi bardziej prawa strone. A samo ustawianie wygladalo conajmniej dla mnie jak czary mary- bo cos tam dotykal i szybko odrywal palce- trwalo to z 20 sekund. Nie wiem czy mam w to wierzyc czy nie....
....jedyne co sie po tej terapii zmienilo to to ze dzisiaj mlody zrobil kupala o 4tej i potem znowu spal do 7.30- jestem dzis wyspana :tak::-):-):-):-)
a my mielismy 17 sierpnia rocznice :)) uwaga- 10 rocznice:))a razem ze soba jestesmy 11 lat:))

elcia to gratulacje!!! spoznione ale z serca!! :tak:

paulinka, my bedziemy tydzien w Miedzyzdrojach
she my tez planujemy pare dni w miedzyzdrojach:tak: albo dziwnow- zobaczymy gdzie na spontana pokoj znajdziemy :-)
A - jeśli chodzi o pchanie wszystkiego do buzi, wg Freuda, nasze dzieci są w oralnej fazie rozwoju po prostu. Satysfakcję zapewnia pchanie wszystkiego do ust, to zapewnia im zaspokojenie popędów...

Spoko - przed nami jeszcze faza analna, falliczna i genitalna....
hahahha to sie usmialam:-D a co nas czeka w fallicznej i genitalnej??

Andav- u nas 4 września druga rocznica ślubu. Jeszcze nie wiem jak ją spędzimy ale butelka wina od roku się chłodzi :-) Mąż kupił na wieczór zanim wręczyłam mu test ciążowy :D
Katasza- ale romantycznie!!!! caly rok trzymal wino i nie wypil z okazji pozytywnego testu:tak:
 
witajcie! wczoraj was czytalam ale bylam tak padnieta ze nawet nie wiem co pisalyscie bo nie pamietam, oczy sie same zamykaly i kleiły, musialabym chyba zapalki podlozyc bo nie bylam w stanie powiek utrzymac. Ostatnio mam jakis brak weny na pisanie, nie wiem czy to wina pogody i tych upalow, skwar byl wczoraj straszny dopoki nie przyszedl wiatr burza i nie popadalo, wtedy sie zrobilo znosnie.
Mloda wczoraj dala popalic, caly dzien jej sie nic nie podobalo i marudzila, dzisiaj zreszta tez, nie wiem czy to znowu nie skok rozwojowy. Poczekamy zobaczymy. Mleka wczoraj tez nie chciala byly tylko 3 karmienia po 150ml i jedno nocne wypila tylko 60ml i nie szlo jej wiecej wcisnac, moze tez ja ta goraczka wykonczyla. Najwazniejsze ze spala do 5 rano, wiec glod jej nie doskwieral. Za to wytrabila 2 butelki wody po 260ml.
Musze was doczytac jeszcze raz bo nie wiem co komu odpisac :tak: masakra czlowiek czyta i nie wie co :baffled::szok:
 
My wczoraj dotarliśmy na ojczystą ziemię :)
Podróż z dwójką małych dzieci to było wyzwanie. Ale daliśmy radę,Nati w samolocie przy starcie przez kikka minut płakała a raczej darła się w niebogłosy aż w końcu zasneła w ramionach taty a Adaśko dostał mleko i zasnał wtulony we mnie i przespali oboje cały lot :-) Natomiast w Polsce na dzien dobry przywitało nas 39stopni(w UK było niecałe 20 jak wylatywaliśmy) więc uderzenie gorąca było masakryczne i bez szału,z lotniska do teściów godz drogi i w samochodzie się rozpływaliśmy wszyscy,dzieciaki rozebrałam do samego body ale i tak cali mokrzy byli-ja też no ale jakoś daliśmy radę.
Adaśko zaczął w końcu pić bo on ani wody ani herbatek nie chciał a teraz to żłopie wodę,herbatke czyli wiem na pewno,że lubi i jak spragniony to wypije (bo trochę się martwiłam,że on tylko na mm).

Ja nie byłam w stanie nadrobic co przez ostatnie 2 dni pisałyście i pewnie w najbliższych dniach całkiem na bieżąco nie będę ale postaram się w miare możliwości zaglądać do Was :)
 
reklama
Ja z tych urodzonych latem i to "latem tysiaclecia" (jak je wtedy nazywano), wiec ciepelko lubie ale te 3 dni to przesada. W cieniu oficjalnie 32 ale odczuwalna... (wg. pogodnyki) 45!!!!! Na plazy rozebralam lobuza do naga i nosilam na sobie (schlodzonej w jeziorze), oczywiscie tylko wieczorem i tylko w cieniu. Tak dlugo, dopoki sie na mnie nie sfajdal :-D Potem z jeziora wyszed mokry i zimny tata i przejal "sztachete" :-)

Zastanawiam sie, czy nas pediatra nie zwymysla za ta opalenizne... Czy Wasze dzieci tez sie opalily?

Flaurka - to moj m z tej samej planety co Twoj :tak:Pot sie z niego leje wiadrami a on po szyje opatulony w koldre jak bobas w rozek :szok: W koncu mu "ukradlam" koldre i teraz sie poci w samej poszwie :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry