a mi się wydaje, że Flaurce nie chodzi o same chipsy, ale sposób w jaki się je akceptuje w domu - dziecko ma ochotę, to idzie i sobie wyciąga. nawet jeśli to jest 18, czyli czas na kolację. u nas słodycze są w określonych porach i zawsze po naszym pozwoleniu, nigdy inaczej.
Bartiś sporadycznie też zje chipsa, ale u kogoś, bo my nie kupujemy i są to dosłownie 3 chipsy, bo na więcej nie pozwalamy. troszkę mu przykro, bo wszystkie dzieci (nawet mniejsze) się nimi zajadają, ale trudno - on ma chrupki, w razie szaleństwa kukurydziane o smaku ketchupu;p
annte - nie upilnujesz całej rodziny! do póki jesteś z nimi i zabraniasz to w porządku, ale jak Cię braknie, będą na spacerze, wpadną do sklepu to dzieciak poprosi i babcia kupi. wiem z własnego przykładu. tak samo słodkie napoje gazowane, bo "jak to? "płyta" woda? to jest bez smaku!"
z drugiej strony nie myślicie, że zakazany owoc bardziej kusi? uważam, że jak dziecko wie, co to jest to tak go nie ciągnie. spróbował i już. najważniejsze to wpoić, że to niezdrowe i jeśli wolno to bardzo rzadko. wszystko jest dla ludzi.
u nas mróz
