No tak, a ja dopiero za czytanie forum sie zabralam, po ptokach juz

)
O 17tej pojechalam z mlodym na sale zabaw, dwie kolezanki z dzieciakami szly i mnie wyciagneły, tak wiec mlody zaliczył pierwszy pobyt tam

Wrocilam z nim o 19, oczywiście zasnal mi w aucie, wtachalam go na gorę, wyciagnelam z fotelika - spi dalej. No i dylemat - rozbierac i kąpac czy przykryc kołdrą i zobaczyc co bedzie? No i ambicja góre wziela, bo dzis jestem sama, i Leszek by sie ze mnie smial jutro, ze go nie wykapałam. Jak on się darł po obudzeniu... W wanience lekko sie uspokoil, ale ze strachu tylko łapy, nogi, tylek i okolice mu wymyłam i zaraz na cycku powiesilam. Pieknie zjadl, chwila na rączkach i dziecko spi... Odlozylam, wyszlam z pokoju, zdazylam wode w czajniku wstawić, slysze - obudzil się... No i sobie leży juz poł godziny, gada do ręki, smieje sie do mnie, zjada stopy - slowem - ja juz sie wyspalem, teraz czas na zabawę...
Bylo nie budzić, teraz jestem juz mądrzejsza...
A tak w ogole to dziecko mam znow jak aniol, zero fochow, sam sie bawi na macie, na lożku, ogląda tv, zjada swoje kończyny - a ja i tak na pysk padam. Taka pogoda piekna, ze zaliczylam spacer od 10 do 13, potem koleżanka wydzwonila mnie na kolejny - do 16, o 17 ta sala zabaw... Mlody nie spal na spacerach a i tak jakis bunt urzadza i nie spi - łajza jedna...
Moj dalej lubi sie ubierac i rozbierac - on sie przy tym smieje - mysli, ze to taka zabawa

Jak byl mniejszy to jak nie mialam pomyslow na zabawe z nim to go przebieralam we wszystko co mialam i cieszylam oczy pieknością. Moze zahartowalam go

)