reklama

Maj 2012

My również ostatnio znaleźliśmy wilgoć i początki grzyba w sypialni... za szafą. Powodem były nieszczelne fugi pod prysznicem... (ściana łącząca sypialnię z łazienką). Dobrze, że to cholerstwo było jeszcze małe i szybko zadziałaliśmy - chyba teraz już będzie spokój. Ale zanetaa u Ciebie kosmos!!!:szok:
 
reklama
Ja tylko na chwile. Dzis jakis rozlazly dzien. Dziec poszedl wczroaj spac o 1 w nocy!!!! Rekord. Spania tez byl rekord. O 7 sie obudzil (bo mama smiala wyjsc do toalety - kiedy wrocilam to juz wodzily za mna zaciekawione oczka) i zaczal brykac. Malz mu zmienil pieluche, ja nakarmilam i... chrapnal do 10:30 a my, zmeczeni nocnymi atrakcjami, razem z nim. No i dzis cala sobota taka jakas rozlazla, do kitu a pogoda tez listopadowa - szaro, buro, wilgotno. Nawet obiadu nie zrobilismy na czas, wiec improwizowalam z salatka. Jakos ten dzien przelecial przez palce.

Annte - wiadomosc na priva poszla :tak:

Nie pamietam wszystkiego, co przeczytalam, wiec tylko to, co mi zapadlo w pamiec.

Flaurka - nie zgadzam sie z Twoja teoria, ze dla dziecka warto tkwic w malzenstwie mimo wszystko. Owszem, corka Twojego Leszka jest taka rozerwana pomiedzy rodzicow, bo Twoj Leszek jest dobrym ojcem. Kiedy jeden rodzic jest taki sobie albo wrecz beznadziejny to dziecku nie przeszkadza rozwod rodzicow, a wrecz jest to dla niego zbawienne. Mowie to jako dziecko rozwiedzionych rodzicow.

Suzi
- a te piece rozbieraja Wam po tej aferze z czadem? Troche szkoda. Jestem zwolenniczka c.o. ale piece maja swoj urok :-)

DrAsia - witaj wsrod bb-majowek :tak:

zanetaa - u Ciebie zawsze jakies "atrakcje". Malo kto jest tak zaprawiony w niecodziennych sytuacjach jak Ty!
 
Kugela, kobieto, bo znowu wyjdzie, ze sie klocimy:) Ja nie pisze, że warto tkwic w malzenstwie mimo wszystko, tylko, ze warto probowac ratowac związek - ja swojego nie ratowalam, ale nie było dzieci. A tu masz cytat z mojego posta, przeczytaj jeszcze raz:

Tak więc teraz robilabym wszystko inne, dopóki sa jakieś opcje, niz rozstanie z ojcem dziecka
 
Kasiula praca już czeka na małża( w zasadzie moglibyśmy jechać już w tym tyg, ale trzeba tutaj podomykać parę spraw) A mieszkać będziemy chwilowo u brata.

Żanetko a pewnie, im nas więcej tym lepiej;-);-);-).

Dzięki dziewczyny, wiadomo że damy radę, musimy. Tylko kurcze to dla mnie wielka zmiana, a ja nie lubię zmian. Ale co tam trzeba spróbować innego życia, bo ileż można "klepać biedę".
My też jakoś specjalnie się nie kłócimy z powodu braku kasy i pomimo ciężkiej sytuacji finansowej i mieszkaniowej zdecydowaliśmy się na dziecko. Wychodzimy z założenia, że człowiek tak na prawdę nigdy się nie dorobi, a czas ucieka i kiedyś może być za późno na dzieci.

A co do grzyba to na prawdę współczuję, my mamy tego dziada w łazience i nijak nie idzie się go pozbyć:angry:.
 
Dzień doberek. Nocka bardzo przyzwoita, ja nawet wyspana. Nie jest źle. Dzisiaj jedziemy na obiad do moich rodziców więc od południa raczej mnie nie będzie.

Dziewczyny- powodzenia w walce z grzybem i wilgocią. Dacie radę.

Flaurka- jak ostatni dzień wolności sobie zaplanowałaś?

Buziaki i miłego dzionka.
 
Laura wstała o 5:30 z gorącą główką.Oczywiście zmierzyłam temp. i mamy 38 stopni.
Kurcze od czego ta goraczka?
W nocy nie miała kataru nie kaszlała teraz też nic ! Jedynie ta gorączka i lekkie rozdrażnienie ..:eek:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry