• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Maj 2012

gia - w normalnej rodzinie dałoby się dogadać, ale u mnie nie.. my mieszkamy na górze, dziadki na dole, piec jest w garażu obok dziadków. jak Misiek chodził palić na początku to zaraz jak wyszedł wpadali i wszystko przestawiali - łącznie z węglem w piecu. teraz żadne z nas nie chodzi, tylko okazjonalnie, byłam rano, nastawiłam, spaliłam śmieci (taka ze mnie eco mama:D) i jak wyszłam na górę (mamy kuchnię nad garażem) to usłyszałam skrzypienie drzwiczek od pieca, czyli już grzebali. żadne tłumaczenia nie pomagają - widzisz, palili, że się prażyliśmy, mówiłam, prosiłam, krzyczałam - to dostałam - 15st.

Ha! nie tak dawno, bo wczoraj wieczorem babka zrobiła wielkie oczy jak powiedziałam, że nie daję Hani czekolady. wszyscy w szoku poza mną i Miśkiem, A! i jeszcze Bartkiem, bo powiedział, że Hania jest za mała..


A próbowałaś wytłumaczyć że od takich wahań temperatury dzieci Ci chorują? Jakoś wpłynąć na sumienie dziadków, nawet jeśli wyolbrzymisz sytuacje?

Kugela, a zagrozić, że wiecej go nie zobaczą, nie jesteś w stanie im zaufać i w ogóle, skoro mają takie pomysły?


Ja też musiałam o wiele rzeczy walczyć, np. o zakładanie Młodemu czapeczki przy 30 stopniach na zewnątrz. Straszyłam, groziłam i pokazywałam efekty- teraz wszyscy są w szoku że miałam rację ;)
 
reklama
little_nina - dobry pomysł, ale nie działa - wg nich powodem choroby dzieci jest zi to, że ich nie ubieram odpowiednio (ostatnią przygodę z uchem u Hani (przez katar) skwitowali stwierdzeniem, że to dlatego, że nie ubierałam jej czapki w lecie i cieplejsze dni jesieni). a! jeszcze moje wietrzenie w domu jest złe, jakbym co najmniej przeciągi robiła i dzieci w nich stawiała, najlepiej nago.
ponad to u nich jest inaczej odczuwalna temperatura, mają cieplej niż my, więc w ich mniemaniu mamy ciepło. teraz przyjedzie teściowa, więc żeby pokazać jak dobrze mamy - napalą do upału. parodia.
 
little_nina - dobry pomysł, ale nie działa - wg nich powodem choroby dzieci jest zi to, że ich nie ubieram odpowiednio (ostatnią przygodę z uchem u Hani (przez katar) skwitowali stwierdzeniem, że to dlatego, że nie ubierałam jej czapki w lecie i cieplejsze dni jesieni). a! jeszcze moje wietrzenie w domu jest złe, jakbym co najmniej przeciągi robiła i dzieci w nich stawiała, najlepiej nago.
ponad to u nich jest inaczej odczuwalna temperatura, mają cieplej niż my, więc w ich mniemaniu mamy ciepło. teraz przyjedzie teściowa, więc żeby pokazać jak dobrze mamy - napalą do upału. parodia.

Serdecznie Ci współczuje! I dlatego właśnie sie cieszę, mimo że to tylko 40 metrów i jeden pokój tylko, że mamy własny piec i mieszkanie jest w 100% niezależne. Jestem wręcz paranoiczna pod względem niezależności wiec na Twoim miejscu chyba bym zwariowała.
 
e tam, little nina, szkoda nerwow na niereformowalne "stare grzyby", zamiast sie pienic i wyjasniac 1000 razy oczywiste rzeczy, wole ich po prostu nie zostawiac z wnukiem sam na sam :dry:
 
Nam już do swojego coraz bliżej:) Końcówka remontu:) Dzisiaj kładli płytki na podłogę w kuchni:) Do świąt chyba zdążymy:) I będzie pierwsza choinka w naszym domku:))
 
Żaneta naprawdę Ci współczuję. Coś mnie trafia na takich opornych ludzi z którymi nie idzie się dogadać. Nie mam do takich cierpliwości.

Kugela pomysłowych masz "dziadków" ;) . Niestety nie jesteś osamotniona, u mnie co prawda nie tak źle, ale też nie wszyscy rozumieją pewne zasady.

Paulinka super!
 
Witam się prawie po weekendzie - nie jestem w stanie odpisać wszystkim, ponieważ od piątku Was nie czytałam (za chwilę się biorę za czytanie zaległoście - już nie pamiętam kiedy takie miałam;-)).
Chcialam jedynie podziękować za słowa pocieszenia w sprawie nalotu ;-)mojej teściowej (przeżyłam:-)) i powrotu do pracy.
&&& dla tych, które potrzebują.
Jeżeli wystarczy mi dziś czasu to postaram się coś popisać, chociaż chcę iść spać i przestać myśleć o jutrzejszym dniu - I dzień mojej małej córeczki w żłobku :-( Nie sądziłam, że będzie aż tak ciężko... Ok, nie zasmucam już.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry