Baby Dancing to Beyonce- Single Ladies - YouTube
Umarlam
Czarnula - nie boj sie - jeszcze tak nie bylo, zeby jakos nie bylo. Życzę Ci, by zmiany w Waszym zyciu byly zmianami na lepsze.
Doczytałam, ja to ta zimna wredna i wyrodna matka, co dziecko oddala a sama do pracy poszła, wiec bede nieobiektywna. Powiem tylko ze swej strony, ze jestem jak nowo narodzona, mam zapal do wielu rzeczy - dzis zrobilam golabki, jak maly zasnal o 19 - a mlody jest bardzo rozgadany, rozesmiany, mobilny (taaaa - opanowal przemieszczanie sie, roznymi stylami, bosko to wyglada). Pogodzic dziecko, dom i prace jest zdecydowanie trudniej, ale daje (mi przynajmniej) siły na to wszystko. Tez jestem zmeczona i padam na cyce czasem, ale nie czuje takiej stagnacji i niezmiennosci dnia nastepnego - czeka sie na chwile z dzieckiem a nie "ucieka" od nich.
No i Leszek super - to ja pomagam jemu teraz - on budzi, ubiera, odwozi, przywozi, zajmuje sie małym jak ja robie obiad no i kapie wieczorem. Ja pobawie sie godzinke, klade do snu i wstaje w nocy, jak moj "dyzur" - zmieniamy sie co kilka dni, jak juz komus akumulatory padaja. To zupelnie co innego, jak dwie osoby na równi sie zajmują dzieckiem, no i babcia jako trzecia - mały ma 3 "mamy", a nie jedna i zmęczoną

)
No i mlody tez grymasi - nie ma tak, ze nie placze w ogole - ale to normalne, bo przeciez mowic nie umie, wiec marudzi czasem. Ale ja jak musze cos zrobic, to to robie, a maly czeka - mowie mu na przyklad, ze teraz mama musi zrobic to czy tamto i opowiadam co robie - z reguły mu wystarcza. A czasem po prostu idzie do lozeczka a ja sie kąpię czy odkurzam, z akompaniamentem jego podrykiwania - to takie badanie - ryk - cisza - nie ma reakcji - no to znowu ryk itp

No nie da sie. Nie siedze przed TV a dziecko mi wyje, ale sa rzeczy, ktore zrobic trzeba i dziecko musi wiedzieć, że nie zawsze wymusi to czy tamto. Nie martwie sie co kto pomysli, jak uslyszy malego placz, bo to nie jest wazne - kurczaki - a co to kogo obchodzi? Pokazcie mi dziecko co nie placze wcale, a jego matka pewnie od zmyslow bedzie odchodzic, czy wszystko z nim OK. Mi tez sie odmawiało, trojka nas byla, a nie czuje sie zwichnięta. Przeciwnie - widze, ze dzieci, ktorym sie nie odmawia i ktore wymuszaja skutecznie, sa niezadowolone ze wszystkiego i nie potrafia sie czymś cieszyc na dlużej, no i brak odpornosci na tzw. życie - caly czas nie bedzie mama z parasolem nad glowa stala i naginala wszystko dla zadowolenia dziecka. Kiedys uslyszy pierwsze nie od kogos innego i bedzie tragedia. Pisze na przykladzie innego dziecka, nie ktoregoś z Waszych.
Zreszta to wybor każdej z nas - chce ktoras zostac w domu i byc na zawolanie dzieci 24/7 - jej prawo i jej konsekwencje. Jak chce ktoras wyjsc z domu czasem, do pracy czy na jakies inne swoje potrzeby, podrzucic gdzieć/komuś dziecko - tez jej sprawa i jej konsekwencje. Ja ze swej strony widze, ze zostanie w domu jest ciezsze do zniesienia, natomiast praca i dziecko to cieższe fizyczne wyzwanie.
Pieszczoszko - pytasz tu czy rozpieszczasz Laure, a potem bronisz sie przed naszymi opiniami. Niekonsekwentnie troche. Wedlug mnie - rozpieszczasz - z tych czy innych pobudek, ale rozpieszczasz. I tyle, bo nie ja z Laurą bede zyła, wiec tlumaczyc czy bronic stanowiska nie musisz. Ot zauwazam zjawisko - i tyle, rad nie daje, zmian nie wymuszam - koniec i kropka PL - jak to Leszkowa Amelia mowi teraz
