Suse,ja tez tak mysle ze dzieci same wiedza do kiedy chca cyca i nie trzeba na sile(przyklad mam pare znajomych z 4latkami przy piersi---oh bosch!).No,ale ja nie zrozumiem bo nie cycowalam ;-)
Co do spiacych dzieci.Ja nie powinnam narzekac na Leo,a jednak on ma takie rozne tygodnie.Na poczatku spal tyle,ze majac doswiadczenie po V balam sie,ze sie zaglodzi.Potem znowu wybudzal sie czesto na jedzenie(czesto u nas oznacza 2x noc),potem znowu cale przespane noce,pobudki,przespane i teraz znowu pobudki.I nie ma to zwiazku z niczym.U nas nie ma codziennych kapieli,ani zadnych rytualow,a dni sa zroznicowane zreszta odkad sie urodzil.On,jak i jego siostra nie trzymaja nas "pod pantoflem",czyli.8 pobudka,8:15 jedzenie,8:30 przebieranie etc...ja nie umiem zyc "w linijkach",ale nie mam problemow ani z jednym,ani z drugim dzieckiem,z jakimi spotyka sie wiekszosc moich znajomych.Czemu,bo nie nastawiam sie na idealnosc.Wiem,ze dziecko to indywiduum,nie mozna od niego oczekiwac cudow,nalezy wesprzec go w starcie zyciowym,nie pozwalajac sobie wejsc na glowe.
Ja macierzysntwa ucze sie ode mnie samej,jak mi dyktuje glowa i serducho.To pozytyw bycia samemu ;-) bez rodziny w poblizu.A jakie beda efekty,to tylko przyszlosc pokaze ;-)