Justyna kobietko &&& za corcie.
Nuta ochrzaniam Cie po calej linii,z dobra nie ze zlosci,ale juz zrozumialas wiec masz wybaczone.Wsyatrczy 10m,wypadek i dziecko albo nie zyje,albo pokaleczone,albo ma
cudem zycie spokojne i bezproblemowe.Stawiam do porzadku!!!
Jak nie wierzycie statystykom,uwierzcie chociaz mnie.Nie jedno martwe-okaleczone dziecko widzialam,przez takie myslenie rodzicow(i nie tylko dzieci,ale i doroslych,nawet tydzien temu widzialam smiertelny wypadek,bo facet pasow nie lubil zapinac,nie pierwszy z "mojej kolekcji").Po to jest fotelik,pasy,zeby bylo bezpiecznie,a nie specjalnie nie wygodnie!

Wypadkow w domu,nie da sie uniknac.Leo wczoraj tak sie dorobil,bo choc bylam 2mt od niego,zanoszac butle do kuchni(mamy salon z kuchnia,widze dzieci non stop),to ten lobuz stara sie stawiac pierwsze kroki,puscil sie tapczanu,zachaczyl o zabawke mala kuchnie i pacnal o szafke tv.Zlapalam go,jak juz odskoczyla mu glowa,po zaryciu nia.Tv obstawione poduszkami codziennie,wczoraj trafil pomiedzy poduszki.Dzis na stoliku tv zawisnal,oblozony z kazdej strony spiwor zlozony na 2,podlozony pod tv,kazdy kant oblozony,a Leo dostal zakaz wychodzenia poza "plac zabaw" 2x2m.
Dzieki za kciuki za S.Niestety,nie dane mu bylo odpoczac,a do tego mial wyjscie do kodu 4(zgon,staruszek).Przykro mi,ze tak zaczal tydzien i powrot po zwolnieniu,no ale taka ma prace.
U nas pada snieg

,a ja przetrwiam wiadomosc o abdykacji Papieza

Napracowalam sie rano i taka z tego dusza,bo sobie wiecej pracy narobilam spalajac deser.Mam do wyczyszczenia ponownie kuchnie i garnek,moze mi sie uda go uratowac
