zanetaa
wrzesień2008 i maj2012
co do pyskówki.. jak dla mnie nikt poza Wikasik (i mną bo milczałam
) nie zabłysnął inteligencją i klasą
Kugela zarzuciła nam, że jesteśmy puste, a my szybko sprowokowane pokazałyśmy, że ma rację
trzeba było odpuścić.
Kugela - lubię Cię w dalszym ciągu, rozumiem o co Ci chodzi - w końcu różnie bywało i nie wszystko musi się podobać, ale wczorajszym postem strzeliłaś sobie forumowego samobója.
wszystkie widzą różnicę między bb, a fb, posty na bb też są w większości o kupach, godzinach pobudek, ilości karmień, pogodzie.. Tak jak i na fb zdarzają się poważne tematy, udzielana jest pomoc, rada, ale większość to pusta paplanina - jak zwykła rozmowa z przyjaciółką, z którą widujemy się kilka razy dziennie, bo mieszka za ścianą, z tym, że brakuje tu patrzenia na rozmówcę - wyraz twarzy, mimika, gesty - to wszystko ułatwia komunikację i nie zostawia miejsca na zastanawianie się "co autor chciał przez to powiedzieć". the end
Natalka - ja Cię Kochanie pocieszę, jako, że moja cholera też wstaje w okolicach 6 (wolę opcję po, choć rzadko się zdarza) to coś sobie musiałam postanowić żeby nie zwariować.
O tuż zbliża się wiosna - nie widać, bo wydaje z siebie ostatnie tchnienie, ale wraz z lutym odejdzie w zapomnienie, dni staną się dłuższy, w kwietniu zaczną się codzienne, kilkugodzinne spacery od rana i pomyśl tylko - Kubuś wstanie o 6, nakarmisz go, przebierzesz, zjesz śniadanie, chwilkę się pobawicie i jest 8, ślicznie świeci słonko, ptaszki śpiewają, więc wybierzecie się spacer przed obiadem ( nic tak nie poprawia apetytu jak świeże powietrze), wrócicie do domu, nakarmisz Łobuza i drzemka, a Ty w spokoju ugotujesz obiad dla siebie i tego Pana co czasem z Tobą sypia
-D), po drzemce i obiedzie kolejny spacer! po parku, na plac zabaw, alejkami obok bloku, zjecie podwieczorek.. wrócicie do domu, jedzonko, kąpiel spanie i wieczór z wspomnianym Panem
nie wygląda pięknie?
noc znośna, ale moje podsumowanie mija się z rzeczywistością, przyzwyczaiłam się do piekielnych nocy i kilku przerywanych drzemek. w każdym bądź razie Hania spała na zwiniętej w kulkę kołderce na brzuszku, lepiej jej tak było, bo katar samoistnie wypływał z noska, szkoda, że samoistnie się nie wycierał.. Barti przylazł w nocy i szczekał, rano tak go szarpało, że miałam panele do ścierania z wymiocin.. ja sama czuję się słabo i łamliwie, ale jak znam siebie - przeżyję
) nie zabłysnął inteligencją i klasąKugela - lubię Cię w dalszym ciągu, rozumiem o co Ci chodzi - w końcu różnie bywało i nie wszystko musi się podobać, ale wczorajszym postem strzeliłaś sobie forumowego samobója.
wszystkie widzą różnicę między bb, a fb, posty na bb też są w większości o kupach, godzinach pobudek, ilości karmień, pogodzie.. Tak jak i na fb zdarzają się poważne tematy, udzielana jest pomoc, rada, ale większość to pusta paplanina - jak zwykła rozmowa z przyjaciółką, z którą widujemy się kilka razy dziennie, bo mieszka za ścianą, z tym, że brakuje tu patrzenia na rozmówcę - wyraz twarzy, mimika, gesty - to wszystko ułatwia komunikację i nie zostawia miejsca na zastanawianie się "co autor chciał przez to powiedzieć". the end
Natalka - ja Cię Kochanie pocieszę, jako, że moja cholera też wstaje w okolicach 6 (wolę opcję po, choć rzadko się zdarza) to coś sobie musiałam postanowić żeby nie zwariować.
O tuż zbliża się wiosna - nie widać, bo wydaje z siebie ostatnie tchnienie, ale wraz z lutym odejdzie w zapomnienie, dni staną się dłuższy, w kwietniu zaczną się codzienne, kilkugodzinne spacery od rana i pomyśl tylko - Kubuś wstanie o 6, nakarmisz go, przebierzesz, zjesz śniadanie, chwilkę się pobawicie i jest 8, ślicznie świeci słonko, ptaszki śpiewają, więc wybierzecie się spacer przed obiadem ( nic tak nie poprawia apetytu jak świeże powietrze), wrócicie do domu, nakarmisz Łobuza i drzemka, a Ty w spokoju ugotujesz obiad dla siebie i tego Pana co czasem z Tobą sypia
noc znośna, ale moje podsumowanie mija się z rzeczywistością, przyzwyczaiłam się do piekielnych nocy i kilku przerywanych drzemek. w każdym bądź razie Hania spała na zwiniętej w kulkę kołderce na brzuszku, lepiej jej tak było, bo katar samoistnie wypływał z noska, szkoda, że samoistnie się nie wycierał.. Barti przylazł w nocy i szczekał, rano tak go szarpało, że miałam panele do ścierania z wymiocin.. ja sama czuję się słabo i łamliwie, ale jak znam siebie - przeżyję

więc ta opcja wieczorna odpada na codzień 
Byla chwila,ze bylismy zdecydowani zatrzymac przeprowadzke:-(Maz pojechal zawiezc pare rzeczy do garazu,idzie na gore do mieszkania a tam praca stoi w miejscu.W sensie malowanie,burdel totalny,nie wymalowane i wogole,a przeciez w niedziele mamy sie przeprowadzac!!!
Dzowni do agencji,babka totalna idiotka(od poczatku mialam podejrzenia,potem za kazdym razem to sie potwierdzalo),ze ja poinformowali,ze malarz sie rozchorowal.Tak...to bylo we wtorek.Nie ma innego malarza?Nie mogla nas poinformowac?AAA
No i sie okazalo,ze red bull jest tez "wspomagajacy prace jelit",wiec mozecie sobie same reszte dopisac.