kilolek
podwójna listopadowa mama
Ja muszę z A. pogadać czy przy ewentualnej cc chce być (o ile oczywiscie personel sie zgodzi). Nie będę się przy tym upierać. Pewno by było milo ale te flaki i wogóle... nie wiem ile on by tam widziała ale też być a nic nie widzieć to się chyba z celem mija. Widziałam raz cc. Jak za pierwszym razem rodziłam, spacerowałam sobie po korytarzu na bloku porodowym. To był taki mały blok, ze zamkneli drzwi łączące korytarze i rozmawiali z poloznymi na sali na przeciwko. juz ni pamiętam po co ale ja tak sobie szłam, nagle zerkam flaki... niemal tuż przy drzwiach, a ze akurat dzieciazka wyciągali to jakby mnie wmurowąłao, stałam i się bezczelnie gapiłam z otwartymi ustami :-) lekarze się tyko do mnie usmiechali, nikt mi nic nie powiedział ale się zmieszałam i takk poszlam dalej. Nie był to wdok mrożacy krew w żyłach ale nie wiem cy sama bym chciała oglądać kogoś bliskiego w takiej sytuacji, z flakami na wierchu
yba wyrastają.
za to dzisiaj mi jakoś tak powietrza brakuje i jak wchodziłam po schodach w domu to mi się słabo zrobiło...
wzięło z mężem ale później strasznie twardy brzuch mi się zrobił mały się pewnie wkurzył
na szczęście minęło po parunastu minutach. Raczej już nie będę ryzykować bo się strachu najadłam
:-(.Oby po porodzie wrocilo wszystko do normy...
