dobry, dzisiaj nie ma szans i nie nadrobię weekendu, czuje się jakby mnie pociąg walnął, muszę nadrobić jeszcze troche snu zanim zacznę dziś funkcjonować.
Zapowiada się kolejny piękny dzień u nas, przeszłabym się do miasta na kawę bo akurat mam dziś obiadek zrobiony więc w sumie nic nie muszę dziś robić, no ale z kim ja mogę się umówić w poniedziałek? Samej to mi się akurat bardzo nie chcę.
Mąż wreszcie sie zmobilizował do szukania lepszej pracy. Ciesze się bo firma w której pracuje nie daje mu już praktycznie żadnych perspektyw rozwoju a i płacą bardzo średnio. Mam nadzieję że uda mu się znaleźć takie zajęcie żebym ja mogła spokojnie z dzieckiem na razie siedzieć i tylko 'dorobić' w weekendy albo wieczorami, nie chce oddawać małej do żłobka... Poza tym chce się wyprowadzić z miasta w którym mieszkam.