kubek 360 z lovi też mam , ale mój nie jarzy o co chodzi w nim
Mam tez i taki, ale tez nie jarzy co z tym robic. Gryzie, tak jak i zwykly kubeczek. Ale ze zwyklego kubeczka wysiorbie zawsze troche.
Po przeczytanych postach, mam mniejsze wyzuty sumienia jak poje go soczkiem z woda, nijak nie moglam sie doczytac w necie co zrobic jesli dziecko wody pic nie chce, a moje znajome odziwo z tym problemow nie maja.
Kurcze, jak tak czytam, co wy juz dajecie swoim dziecia, to az mi glupio. Ja tu chucham i dmucham, zeby sie nie uczulilo od pomidorow, jogortow itp, dostaje stale posilki w okreslonych porach, jesli juz ma cos podjadac, to kilka chrupkow kukurydzianych i to nie codziennie. Zupki bez wywarow, starannie przemyslane nowe produkt wg tabeli co kiedy. Chyba jestem zacofana i nienormalna.
Rosomaki - śpi cała noc??!! Marzenie ściętej głowy u nas...
Tak, ale to z pewnoscia zasluga mleka modyfikowanego, ktorego na noc zjada 210ml + kaszka to jakies 240-250ml posilku.
Pierwsze 4 mies to byl koszmar. Pobudka co 1,5-2h. On byl wiecznie glodny, a ja pokarmu w cyckach niewiele. Juz na dwa jechalam a on i tak non stop jesc, Ponad to kolki - wiekszosc dnia placz. Ja chodzilam po sianach. W koncu postanowilam dokarmiac.
A w 5m i 3 tyg ostatnia raz dostal cycka. Ale i to bylo katorga. Jakos w 9tyg zycia zaczal mi sie prezyc na rekach przy piersi. Nie wiedzialam co jest grane. Jedni mowili, ze pewnie te gazy (no to zaciskalam mu nozki na przyszku pod czas karmienia, zeby mogl sie najesc). Inni, ze katarek dziecko ma (a no mialo, ale katar zniknal, a dziecko dalej to samo). Jeszcze inni, ze malo pokarmu, slabo leci i dziecko sie wkurza (w sumie to mi najbardziej pasuje, bo im wiecej dokarmialam, tym mniej mialam pokarmu i synek juz cycka nie bardzo chial. 2min max ciagnal.
Z perspektywy czasu juz sama nie wiem, ile on mial kolek a ile to on poprostu glodny byl. Kolki byly to fakt, gazy okropnie, a ja staralam sie nie jesc nic wzdymajacego, odstawialam nawet laktoze i tak nic niepomagalo.
Dziecię mi odmówiło kaszki, cycek też nie za bardzo, bo tak się zmęczył odmawianiem kaszki i darciem się przy ubieraniu, że mi padł.
Wasze tez sie dra i marudza przy ubieraniu. Kurcze, myslalam ,ze rzadko kto ma z tym problem. Moje znajome maja chyba idealne dzieci, albo klamia

.
Prawie co dziennie sa jeki, uciecki, krzyki przy ubieraniu. Czy po kąpieli czy samej kurtki. Nie i koniec, ja teraz musze isc tam, albo wlasnie bawic sie tym.