Witajcie,
my też już po świętach ;-)
Spędziliśmy czas u moich rodziców i było nawet ok. Mojej siostry nie było, więc nie było co zepsuć ;-)
Młoda ma taką jakąś biegunkę ze śluzem, mam nadzieję że szybko przejdzie, ewentualnie może to przez zęby.
A ja na 12.00 mam rozmowę w mojej przyszłej firmie. Niby robota jest już ugrana, ale powoli stres zaczyna się odzywać, a jeszcze muszę zrobić kilka rzeczy przed przewiezieniem dzieciaków do niani.
O właśnie, ostatnio też się ścięłam z mężem. O takie pierdoły, ale jakże mnie wkurrrr... bo ten zaczyna a nigdy nie kończy, albo nie odkłada rzeczy na miejsce, i np. ostatnio zwalił wkrętarkę ze schodów. Mieliśmy szczęście że nic się z nią nie stało, bo by był kolejny wydatek.