Witam
Co mi dziś to dziecię za noc zafundowało, to koszmar jakiś, a nie spanie. Położyłam się wcześniej, bo mnie niemoc jakaś wzięła, a o 22.55 już miałam pobudkę. M. próbował opanować sytuację, ale skończyło się rykiem i zasypianiem na mnie. A potem już go nie odnosiłam, bo jakoś miała obawy, że będę wstawała 100 razy. No i miałam akrobacje takie, że spadałam z łóżka, ręka mi drętwiała, dwumetrowego wyra nie starczało. Co mu się znowu porobiło. Wierci się, wali głową w oparcie, kopie, staje na głowie, ale dalej śpi. A ja nie. Może to już zapowiedz tych koszmarnych czwórek?
Plus taki, że w nocy nie doił cycka

Przed snem troszkę, bo był najedzony i do tej pory nic.
Ewcia, bety nie robiłam, bo lekarz stwierdził, że nie ma sensu. A Ty uważasz, że powinnam?