My jakoś teraz szczepienie, ale wcześniej muszę męża nasłać na te babki, bo chcemy jeszcze na coś tam odkleszczowe zaszczepić, a u nas w przychodni trzeba ich uprzedzać.
Ostatnio jak byliśmy, to była inna pielęgniarka i popisała mi w książeczce tylko kiedy mam się zgłosić na dawki przypominające, a tego szczepienia już nie. Ta nasza pielęgniarka nigdy nie zawraca nam głowy tym co będzie potem, tylko pisze nam termin najbliższego, kiedy mamy się zgłosić.
Jejku, jak się Filipiasty wierci. Nie dawałam mu czopka, ale jak tak dalej będzie, to nie wiem czy nie trzeba będzie.