Moje śpią. Znaczy Zośka coś tam pojękuje, ale chyba przez sen.
Ewcia, ja mojego biję po łapach od dłuższego czasu, bo pomysł z motorem wyskakuje średnio raz na trzy miesiące.
Camel, nie przejmuj się, ja dziś usłyszałam, że głodzę dziecko. To znaczy M. usłyszał, a ja tak jakby pośrednio, bo w jego telefonie tak głośnik nastawiony, że słychać rozmówcę.
Mój M. dziś był pierwszy raz sam na basenie z Fifim. Nawet chyba im się udało

A, no i jeść dalej nie chce. Śniadanie w połowie, potem jakieś jabłuszko, obiadu dwie łyżki zupy, a potem płacz, drugiego nic. Koło 17 się zlitowałam i dałam w kubek kaszki pitnej, wypił. Chciałam, żeby zagryzł ciastkami zbożowymi, zjadł pół. No i kasza w ilości średniej na kolację. Co ja mam z tym niejadem zrobić. Stoję, gotuję, a on wszystko be. A już wytaszczyliśmy krzesełko do karmienia, bo ładnie siadał na stołeczku przy ławie i jadł, a teraz ucieka i ma wszystko w poważaniu.