Ach właśnie miałam odpisywać z info o aplikacji

A tu mnie ktoś ubiegł

Aplikacja daje radę. Ja tylko spania nie notuję, bo mała póki co śpi prawie cały czas poza karmieniami (tfu tfu).
Dziś miałyśmy nieplanowaną wizytę u pediatry. Poszłyśmy na spacer i stwierdziłam, że podejdę do przychodni odebrać wyniki badań krwi. Odebrałam i poszłyśmy do parku i mówię "a zerknę, zobaczę co tam". A tu same strzałki w dół i w górę. Większość wyników poza granicami normy. Się przeraziłam i zadzwoniłam od razu do przychodni. Okazało się, że nasza lekarka ma tylko wizyty patronażowe, ale jak wyjaśniłam o co chodzi, to sama podeszła do telefonu w rejestracji i powiedziała, że oczywiście mnie przyjmie. Okazało się, że normy dla noworodków są nieco inne i wyniki jakoś bardzo od nich nie odbiegają, poza płytkami krwi, których jest za dużo. Powiedziała, że wygląda to tak, jakby mała miała za gęstą krew, ale kazała się nie martwić i powtórzyć badanie w innej przychodni. Jak wynik będzie nadal tak wysoki (nie będzie tendencji spadkowej) to mamy się udać od razu do hematologa...
Tak więc od razu kontakt z Medicoverem i proszenie o skierowanie i w piątek jedziemy się znowu kłuć

Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie ok, bo dziś się sporo strachu najadłam...
Lekarka obejrzała wysypkę małej i powiedziała, że to jak nic trądzik niemowlęcy. Mamy przemywać wodą z zalewania płatków owsianych i czekać aż przejdzie.
Zapytałam też o te bolesne kupki, zmacała brzuch małej i powiedziała, że wszystko jest ok, a to jej stękanie i popłakiwanie wynika z niedojrzałości układu pokarmowego.
Że też te nasze dzieci siedząc tyle czasu w naszych brzuchach nie mogą się rodzić bez tych niedojrzałości całych! Ech!