panistepelek
Fanka BB :)
Witajcie.
U nas usypianie polega na tym, że bujam córcie w łóżeczku (mam takie na biegunach). Sama nie zaśnie, ewentualnie jak jestesmy gdzieś to trzeba bujac albo w wózku albo na ręcach (tu akurat schodzi się 2 razy dłużej).
Już od jakiegoś czasu mysle, by robić tak jak Dotkass: kłaść małą do łózeczka i poprostu wyjść ale wiem, że jak ona będzie tak płakac to ja nie wytrzymam i tak do niej będę wchodzić.
mm - U mnie nie ma basenu a trochę szkoda, bo z chęcią chodziłabym z córcią.
Niby maja budowac ale pewnie nie prędko to zrobią.
U nas usypianie polega na tym, że bujam córcie w łóżeczku (mam takie na biegunach). Sama nie zaśnie, ewentualnie jak jestesmy gdzieś to trzeba bujac albo w wózku albo na ręcach (tu akurat schodzi się 2 razy dłużej).
Już od jakiegoś czasu mysle, by robić tak jak Dotkass: kłaść małą do łózeczka i poprostu wyjść ale wiem, że jak ona będzie tak płakac to ja nie wytrzymam i tak do niej będę wchodzić.
mm - U mnie nie ma basenu a trochę szkoda, bo z chęcią chodziłabym z córcią.
Niby maja budowac ale pewnie nie prędko to zrobią.

). Jakby co to mogę przesłać.

. Jak ja chcial odlozyc to byl taki koncert ,ze az pozniej musielismy ja uspic na rekach bo tak sie zanosila placzem.

2 dni ignorowałam płacz, a wczoraj już poszła spać normalnie bez lamentów. Także jak pisze Dotkass, musisz uzbroić się w cierpliwość i znieść lamenty, a z każdym dniem będzie coraz lepiej.
Któraś z Was była może z maluchem?
:-)