Wiktor właśnie w przedszkolu jest bardzo grzeczny, słucha poleceń, sprząta wszystko i zero problemów z nim. Natomiast w domu ma opory ze sprzątaniem. Może panie budzą większy respekt niż prośby mamy. Co do polskich produktow. W Oslo jest taka duża Polonia, a nie mają sklepów "polskich"?
Ja dziś miałam zły poranek. Nikodem tylko usłyszał slowo przedszkole i ciągle beczał. Nic to nie zachęcalo. Ale w końcu doszliśmy jakoś. I tam w środku to już na całego płakał. Ja z tego stresu (chyba miałam w tym momencie większy stres niż on), bo czułem że nie panuje ani trochę nad sytuacją. Słowa nie pomagały, obietnice szybkiego powrotu, zabawki no nic. Aż sama wstałam i wyszłam. Siadłam na schodach i się poplakalam. Opiekunka mnie coś pocieszala, ale to nie zmieniło faktu jak to przechodzilismy razem. Mowie, że i tak to zostawię bo jutro wcale nie będzie lepiej jak dziś pójdziemy do domu. Tak więc weszliśmy, a ja się wymknelam z przedszkola, kiedy Nikos poszedł myć ręce. I tak doszłam do domu. Poplakalam się na całego. Za dużo emocji. I po pół godzinie szłam z duszą na ramieniu co zostanę. Ale byłam zaskoczona pozytywnie, bo Nikodem bawił się modelina. Powiedziałem Pani że to bardzo lubi i chyba podziałało. Bo mówiła, że nie płakał wcale i się bawił. Ojej, ale ulga. Pierwszy raz odebrałam go bez łez i zadowolonego. Mówił, że rano wróci i będzie się znowu bawił. Ciekawe jak będzie faktycznie jutro [emoji29] mówię wam to jest dla mnie najtrudniejsza rzecz macierzyństwa jak dotąd. Z Wiktorem się nie udało i po takiej probie zaczal przedszkole kolejny raz w wieku 3 lat z super efektem. Jak tu się uda to będzie dla mnie wielki sukces no Nikos jest no wiele bardziej mamusiowy niż W. W maju poród to chyba bym nie dała rady sama cały dzień w domu z trójką.