Hej dziewczyny
widzę, że sporo się działo, ale nie dam rady Was nadrobić, nie było mnie 4 dni, a tu ponad 30 stron! Masakrija
cieszę się, że znacie już płeć swoich dzidziusiów, ja poczekam do 30.12.
Dziś się trochę nalatałam po lekarzach i po laboratoriach, bo znów jakaś infekcja się przyplątała, w sumie to już zbliża się 5 miesiąc, a to dopiero druga,, nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Tak czy inaczej mam leki i to jest dobra wiadomość
jutro muszę kupić prezent dla M a w sobotę idę z siostrą oglądać kolejne suknie ślubne
ma już 2 upatrzone, teraz tylko musi dokonać wyboru 
we wtorek przyjechała po mnie mama i zawiozła mnie do swojego nowego miejsca zamieszkania, wróciłam wczoraj późnym wieczorem. Spotkałam się z młodszym rodzeństwem, pozwiedzałam troszkę, poznałam jej obecnego faceta i kupiłam kozaki za okazyjną cenę (99zł!)
tylko jak to mama dziś rano dostałam już smsa z epopeją na temat zachowania mojego M... dziewczyny szkoda gadać... jak po mnie przyjechał, to i tak musiałam go zmuszać żeby wszedł na górę tylko po mnie i po 4 siatki zakupów, a miał ciężką rozmowę z pracownikiem i nie był w nastroju, a wręcz był wkurzony... no ale wszedł, przywitał się, a obecny facet mamy nawet nie wstał, żeby mu podać rękę... no i taka to sprawa... mówię Wam mam tego po dziurki w nosie, ciągle jest coś nie tak i ciągle to niby my się źle zachowujemy. I ponoć nowy facet mojej mamy poczuł się nie chciany (bo wiedział, że moj M nie chce wejść na kawe, było późno, a on zmęczony) i że nie chce pojechać na Wigilię do moich dziadków. To ja na to, że my Wigilię spędzimy sobie sami w domu i każdy będzie zadowolony, bo ciągle słucham jaki to mój szwagier jest zły, mój M i ja. Wku****m się delikatnie mówiąc i napisałam jej, że jestem w ciąży, powinnam mieć mniej problemów a tylko mam ich coraz wiecej i ze mam już tego dosyć. Nie wiem jak to będzie z tą wigilią... Dziewczyny ręce mi opadają. Powiedziałam babci, że przyjedziemy i na razie ustaliłam z moim M, ze pojedziemy na godzinę, żeby już dziadkom nie robić przykrości i w dupie mam co się będzie działo. Ja wyciągnęłam rękę, wprosiłam się do mojej mamy, bo chciałam żeby nie wyszlo że nie chce poznać jej faceta, rozmawiam z nim, nie jestem uprzedzona, a tu jeszcze pretensje i już wiecej się nie zamierzam ludźmi przejmować, mam to gdzieś wszystko. Boniu jeśli moje dziecko nie będzie znerwicowane to będę skakać z radości, bo tak mi na nerwy działa moja matka. Ciągle jakiś problem. Ku**a trzeba uważać na każde slowo, każdy uśmiech i każdy gest, ja pier***e gdzie ja żyję... Ja tu cały wczorajszy wieczór opowiadalam M jaki to ten facet mamy jest zajebisty, a ona mi tutaj dzisiaj rano z taką epopeją wyskakuje... Niech się dzieje co chce...
a tak na marginesie to właśnie ustaliliśmy kto jakie pomieszczenie sprzata i do kiedy ma to wszystko być zrobione
no to chociaz jedna rzecz mi sie udala 
cieszę się, że znacie już płeć swoich dzidziusiów, ja poczekam do 30.12.
Dziś się trochę nalatałam po lekarzach i po laboratoriach, bo znów jakaś infekcja się przyplątała, w sumie to już zbliża się 5 miesiąc, a to dopiero druga,, nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Tak czy inaczej mam leki i to jest dobra wiadomość
we wtorek przyjechała po mnie mama i zawiozła mnie do swojego nowego miejsca zamieszkania, wróciłam wczoraj późnym wieczorem. Spotkałam się z młodszym rodzeństwem, pozwiedzałam troszkę, poznałam jej obecnego faceta i kupiłam kozaki za okazyjną cenę (99zł!)
a tak na marginesie to właśnie ustaliliśmy kto jakie pomieszczenie sprzata i do kiedy ma to wszystko być zrobione
wiesz jakie mamy prawa, wiadomo że czasami to się przechodzi obok, ale nie non stop. Wykończysz siebie a co najważniejsze dzidzię...stąd na pewno masz upławy. Na pewno jakbyś miała wolne i poleżała nie miałabyś takich problemów...nie wiem. To twoja firma czy u kogoś pracujesz??? I w jakiej pozycji, piszesz że wieczorami boli Cię kręgosłup...ehhh dałabym Ci niezłego kopa za te nieoszczędzanie
aaaa gratki z kopniaczków Super...ja czekam :-(
mam nadzieję, że niedługo zbiorę w sobie siły i pójdę na zasłużone L4. Jescze najgorzej mam z dojazdami, bo mieszkam na przedmieściach i codziennie muszę z 20 km w jedną stronę dojeżdżać.... i to komunikacją. To się pożaliłam;-)
miłego wieczoru;-)

Jak wyjezdzalam kilka lat temu to jeszcze nie bylo!
polataliśmy po tym jarmarku, ale szczerze - ceny 
najedzona jestem ;-) obiad u teściów - samotny rosół, wiec po powrocie do domu napchałam się chlebem z makrelą w sosie pomidorowym 
